Tag: zakupy

Jak się popieści to się zmieści?

Dziś pobawimy się naszym pięknym językiem. Nie będzie to jednak wpis w stylu grama-nazi, bo choć staram się jak mogę to zdarzają mi się pewne potknięcia. Dziś więc, pobawię się w tłumacza polsko-polskiego. Są bowiem w naszym języku pewne zwroty, których używamy, ale nadajemy im inne znaczenie niż powinniśmy

Skupimy się na popularnym zwrocie “mieścić się”.  Gdy kobieta mówi: “Wciąż mieszczę się w te spodnie”, to często nie rozumie, że “mieścić się” nie jest synonimem “dobrze leżeć”. Wręcz przeciwnie, gdy używamy zwrotu “mieścić się” w stosunku do ubrań stanowi on antonim do zwrotu “dobrze leżeć”, o czym dobitnie świadczą te fragmenty ciała, które się nie zmieściły i wylały się: bokami, górą lub dołem. Kiedyś już o tym pisałam.  O prawdziwości tych słów przypomniały mi ostatnio moje ulubione jeansy, po ubraniu których wylałam się w sposób okrężny. Sezon bikini w pełni, a tu taki psikus! (więcej…)

Share

Dieta – podstawowe zasady (tak jakby)

dietaTablica na moim Facebooku uświadomiła mi, że zaczęła się wiosna. Oznacza to, że do sklepów wchodzą wiosenne kolekcje, które kuszą nowymi fasonami i odstraszają cenami. Oznacza to też, że panika związana z sezonem bikini osiąga apogeum. Kobiety marzą żeby po zimowym ukrywaniu swych wdzięków w grubych swetrach i ciężkich buciorach zaprezentować się w mniej obfitych strojach. Niestety wystające boczki nie pozwalają osiągnąć tego efektu w ubraniach z poprzedniego roku. Stajemy w takim wypadku przed odwiecznym dylematem: kupić nowe ubrania czy schudnąć? Wiele kobiet decyduje się na połączenie obu metod, kupując ubrania w rozmiarze, który jeszcze nie dawno nosiły i planuje schudnąć do “tej sukienki”, zgubić parę kilo do “tych spodni”. Naiwne…

Kobiety opętane szaleństwem zwanym “dietą” opracowały szereg reguł i zasad, które pomagają osiągnąć cel, jakim jest świetny wygląd w bikini: (więcej…)

Share

Za biedni na musk, czyli krótka rozprawa o życiu zainspirowana kilkoma marcowymi dniami

To będzie krótka notka oparta na faktach autentycznych, które wydarzyły się tego tygodnia.

 Dzień pierwszy.

gdansk-109902_640Poniedziałek, promyki słońca muskają mą twarz, telefon zaczyna odtwarzać najbardziej zwkurzającą muzyczkę ever. Oznacza to tylko jedno, czas wstawać. Szczanie, mycie, budzenie żony, ubieranie się, czas do huty. Oh wait! Wcale nie! Czas do Lidla po rowerowe rzeczy!

(więcej…)

Share

Reklamacja butów – jak nie dać się rzeczoznawcy

Po ostatnim wpisie pojawiło się kilka komentarzy, że reklamacja butów to nie taka prosta sprawa i z jej składaniem nie jest tak różowo i generalnie zawsze i tak okazuje się, że nasze buty nosił  koń dziadka i pogryzł pies sąsiadów i jak śmiemy się czepiać.

Na uczelni, na której studiowałam kiedyś krążył taki żart, że jak ktoś składa wniosek to dziekan go nie czyta tylko od razu odmawia. Dopiero jak ktoś złoży odwołanie to czyta wniosek i wtedy ocenia czy powinien uwzględnić, czy nie. Ile było w tym prawdy nie wiem. O tyle śmiesznie, że znajomi, którzy składali odwołanie prawie zawsze mieli je uwzględnione, a osób, która ze pierwszym razem uzyskały zgodę można było na placach jednej ręki policzyć (o ile ktoś potrzebował ręki, żeby policzyć do jednego). Według tej teorii spiskowej dziekan wychodził z założenia, że jak komuś naprawdę zależy to złoży odwołanie.

(więcej…)

Share

Pułapka oszczędzania

Oszczędzanie pieniędzy jest jednym z największych paradoksów tego świata, bo oszczędzać muszą Ci, którzy nie mają czego oszczędzać i ich nie stać na oszczędzanie. Najlepiej opisał to Sir Terry Prachett, wkładając przemyślenia w głowę Samuela Vimesa, więc pozwolę sobie go zacytować: (więcej…)

Share