27 grudnia rozpoczął się długo oczekiwany przez każdą kobietę i co trzeciego mężczyznę czas – WYPRZEDAŻE! Jako że z przyczyn opisanych już wcześniej staram się kupować ubrania etc. tylko wtedy, gdy jest okazja (okazja w rozumieniu promocji, niestety czasy, gdy wyjście po pietruszkę było okazją do kupienia sukienki, minęły), przełom grudnia i stycznia jest dla mnie czasem łowów. Zawsze zbieram całą kasę z prezentów świątecznych i ruszam do sklepów.
Nie inaczej było w tym roku. Z miejsca muszę pochwalić mojego dzielnego Esia, który nie tylko wybrał się ze mną do nowego centrum handlowego, ale w dodatku przeżył fakt, że w tę sobotę są tam na pewno WSZYSCY. Esio chodził ze mną po sklepach bez najcichszego syknięcia i wyrozumiale czekał, aż się wyszaleję. Jak widać, przemyślana i cierpliwa hodowla daje efekty!
Muszę się pochwalić, że w trakcie zakupów kupiłam płaszcz, dwie bluzki, dwa T – shirty i szalik, a za wszystko zapłaciłam ok. 200 złotych (tak, naprawdę!). Oczywiście nie ma sensu pokazywać tego wszystkiego, bo nie taki jest sens tego poradnika. Jako że to nie pierwsza moja wyprzedaż i nie pierwszy osiągnięty w jej trakcie sukces, myślę, że niezorientowanym przyda się kilka wskazówek, jak uchronić swój portfel przed ruiną i jednocześnie być zadowoloną/-ym z zakupów (żeby nie szerzyć dżenderu, a tak naprawdę z lenistwa, poniżej zostanę przy formie żeńskiej, ale rady są uniwersalne, sorki) 🙂 (więcej…)
Share