Tag: programista

Za biedni na postanowienia noworoczne… (by Esio)

Zawsze pod koniec roku mam wrażenie, że zaraz będzie nowy, lepszy rok (nie mylić z Roko, ani tym bardziej z Rocco), w którym w końcu uda mi się zrealizować moje postanowienia noworoczne.
W tym roku prawie się udało, a dokładniej udało się w 89%, co można zinterpretować na dwa sposoby:
* jestem leniwą ciotą, bo mi się nic nie chcę
* nic mi się nie chcę, bo jestem leniwą ciotą.
Jednak w tym roku się uda, to pewne i postanowione, uda się na pewno i dlatego wymyśliłem sobie 12 postanowień noworocznych. Dlaczego 12? Ano dlatego, że 12 prac Asteriksa, 12 jeźdźców apokalypsy i ogólnie apostołów też było 12, poza tym dwunastka zawsze na propsie.
(więcej…)
Share

Majka i przekazy z radia

Kiedy nie zajmuję się w pracy denerwowaniem programistów poprzez zgłaszanie błędów w programach, które misternie rzeźbią, lubię posłuchać muzyki. Najczęściej włączam wtedy internetowe radio RMF w pracy. Podoba mi się, że przez większość czasu puszczają żywszą muzykę, która dodaje energii zamiast usypiaczy, których słuchanie może spowolnić działanie.
Czasem, jak jestem na pseudodiecie i po raz 769 z rzędu zapomnę poćwiczyć, wybieram stację RMF Fitness. Pozwala mi to zachować iluzję zdrowego stylu życia.
Najbardziej lubię jednak stację „w pracy”. Głównie za intersujący dobór piosenek. Jest zapewne przypadkowy, ale ja podejrzewam, że w ten sposób jakaś siła wyższa wysyła mi sygnały. I mam na to dowody!
(więcej…)
Share

I jak tu nie kochać geeka?

Jak wspominałam niedawno dostałam od Pysia prezent. Jest to prezent godny programisty.
Pyś zawsze daje mi tak idealne prezenty, że zaczęło mnie to już doprowadzać do szewskiej pasji, bo nie umiem się odwdzięczyć. Co roku prezent na jego urodziny zaczynam planować kilka miesięcy wcześniej, przed Świętami też. Z mizernym skutkiem.
Ostatnio praktykuję dręczenie go aż sam sobie wybierze jakiś prezent (zwykle elektroniczny), a ja dokupuję jakiś drobiazg. I tak o to kiedyś dostał pod choinkę programator avr na USB. Czasem uda mi się coś wymyślić samodzielnie, ale i tak do pięt mu nie dorastam.
Niedawno zrobił mi niespodziankę i wykupił domenę zabiedninasushi.pl 😀 W tej chwili mam tu podpiętego blogspota, ale już pojawiają się plany ogarnięcia czegoś bardziej zaawansowanego. Zawsze uważałam, że facet programista to skarb. Chociaż jest trochę zbyt dużym fanatykiem nowych technologii.
Teraz Pyś choruje, co w jego wypadku oznacza udawanie, że jest zdrowy i nie chodzenie do lekarza. Dlatego bardzo mnie zdziwiło kiedy pozwolił sobie zmierzyć temperaturę. Jego siostra z racji posiadania dziecka ma taki fajny elektroniczny termometr, który przykłada się w pewnej odległości do skroni i wyświetla wynik.
Mogłam się domyślić, że to elektroniczność tego termometru skłoniła go do poddania się mierzeniu temperatury. Następnego dnia w domu z pogardą reagował na wszelkie propozycje zmierzenia temperatury.
W końcu wywiązała się dość ciekawa rozmowa:
(więcej…)
Share

Za biedni na kibel (by Esio)

Poniżej obiecana notka od mojego idola – Esia, pod wiele mówiącym tytułem! 
Czytajcie i podziwiajcie.
Majka
Czasami podczas wesołego hejtowania na fejsie, onecie, wykopie czy jakimkolwiek innym internetowym hejtoaktywnym miejscu człowiek musi od tego nadmiaru emocji skorzystać z kibla (lub z toalety, ale to tylko jak jesteś wykształciuchem, prawdziwi faceci oraz programiści korzystają z kibla, zawsze).
Mnie także spotkała taka sytuacja, pamiętam to jakby było wczoraj… Wieczór, masakrowanie lewaków na wykopie (nie od parady ma się bordo), w słuchawkach delikatna muzycza (Cannibal Corpse) i nagle musiałem skorzystać z kibla. Wszystko byłoby ok gdybym nie napotkał odwiecznego problemu ludzkości jakim jest cieknąca ciecz z cieczozamykacza zwanego także zaworem. Taka awaria wymaga natychmiastowej interwencji, gdyż nie leczone cieknięcie może prowadzić do zacieknięcia, a to w prostej linii do zalania (nie należy mylić tego pojęcia z “zalany w trupa”, chociaż osiągnięcie takiego stanu jest prawdopodobne po otrzymaniu rachunku od zalanych sąsiadów). Jako prawdziwy inżynier musiałem temu zaradzić, w końcu woda mi nie straszna, w końcu ukończyłem wydział elektryczny. Oczywiście braki w edukacji nie są mi straszne albowiem jestem synem króla sedesów (tego prawdziwego, a nie tego uzurpatora z telewizorni). Tak oto wiedza, wspaniałość, mądrość, zajebistość, błędy interpunkcyjne, programowanie, linux oraz przepełnienie stosu zostały użyte do stworzenia projektu E.S.I.O. (Eksperymentalny Samoczynny Inteligentny Odprowadzacz), który możemy podziwiać na załączonej rycinie:
(więcej…)
Share

Esio i wpis w CV

Esio jest mężem mojej przyjaciółki. Jest na tyle wyjątkowy, czy też jak twierdzą inni „specjalny”, że każda rozmowa z nim jest przeżyciem. Dlatego też został moim idolem jak tylko go poznałam.
Przed chwilką odbyłam z nim rozmowę dotyczącą wiary, Biblii itd.
Poniżej fragment:
Esio: A jak miałem 11 lat to zostałem ministrantem roku!
Majka: A masz to wpisane w CV?
Esio: Właśnie nie.
Majka: Bez sensu…
Kilka minut później odzywa się do mnie żona Esia:
(więcej…)
Share