Tag: praca

Parytety też ssą

parytetyKiedyś dzieliłam się z Wami moimi przemyśleniami dotyczącymi równouprawnienia, w tekście o wiele mówiącym tytule „Równouprawnienie ssie„. Dziś temat podobny: o parytetach.

Dla ludzi żyjących w nieświadomości: parytety to taki wynalazek, który ma prowadzić do zrównania szans różnych grup, w tym płci. Przynajmniej w tym znaczeniu, o którym chcę dziś pisać, bo parytet może też oznaczać m.in. zawartość czystego złota w jednostce stanowiąca podstawę kursu. (Tym ostatnim zdaniem wypełniłam misję edukacyjną bloga i mogę swobodnie przejść do narzekania na parytety)

Dlaczego tak mnie denerwują parytety w kontekście płci? (więcej…)

Share

Przerwa na lunch – Czyli co jeść w pracy, żeby nie zostać zabitym

fork-207410Przeszliśmy sporą ewolucję, która ostatnimi laty rozpędziła się do rewolucji, jeżeli chodzi o spożywanie posiłków w pracy. Kiedyś były to kanapki zawinięte w papier i herbatka ,ewentualnie kawa. Obecnie na porządku dziennym jest przynoszenie własnych, zdrowych posiłków, czy zamawianie czegoś z dowozem do biurka. W związku ze zmianami w naszych zwyczajach dietetycznych dochodzi do zgrzytów pomiędzy współpracownikami i wypracowywania zwyczajów tego co wolno, a co nie.

W miejscu w którym pracuje jest kuchnia z malutką lodóweczką i mikrofala. Kiedyś, gdy kuchnia mieściła się w innym miejscu, mieliśmy jeszcze dostęp do kuchenki. Możliwość korzystania z takich cudów techniki sprzyja ciekawym sytuacjom. Kilka z nich urosło już do biurowych legend.

W pracy jem kilka posiłków w myśl zasady: lepiej kilka mniejszych i częściej, niż jeden duży (tak naprawdę to kłamię: jem często i dużo). Moje wybory są często dość nietypowe, ale staram się nie utrudniać życia współpracownikom. Potrafię np. zjeść opakowanie śledzi, albo pizze z sosem czosnkowym. Oczywiście takie mono zapachowe rzeczy staram się jeść grzecznie w kuchni żeby zapach nie roznosiły się po pokoju, w którym pracujemy. Chociaż i to nie zawsze, bo bywało i tak, że kupowaliśmy wspólnie takie rarytasy i razem je z pełną premedytacją konsumowaliśmy przy biurkach. Pomimo jednak, że zdarzało mi się zjeść pól bochenka chleba z własnej roboty smalcem (nie poszło w cycki 🙁 ) , to i tak nie załapałam się na podium najdziwniejszych pomysłów kulinarnych w biurze.

Na pierwszym miejscu jest chłopak, którego nigdy nie poznałam, bo pracował kilka lat przede mną, jednak pozostawił po sobie trwały ślad w pamieć współpracowników. Wpadł on mianowicie na genialny pomysł podgrzania ryby w mikrofali. I nie było by w tym nic złego gdyby ryba ta nie była… (więcej…)

Share

Równouprawnienie ssie

Poznajcie Kasię. Kasia studiuje. Jest jednak ambitną dziewczyną i nie w smak jej branie pieniędzy od rodziców, więc pomimo natłoku zajęć dorabia sobie w sklepie. Nic skomplikowanego, ot wykładanie towaru na półki. Zarobki nie są fenomenalne, ale na własne potrzeby wystarczy, a i rodzicom coś dołoży żeby nie być ciężarem przez całe 5 lat żmudnej drogi do dyplomu magistra. Rodzice są dumni z Kasi. Pierwsza w rodzinie poszła na studia i ma szansę na “lepszą przyszłość”.

Razem z Kasią pracuje Andrzej. Jest trochę nieokrzesany i ciągle podrywa Kasię. Zwykle w dość prostacki sposób. Nawet jej to specjalnie nie przeszkadza, bo czasem jej pomoże przenieść cięższe kartony albo przerzucić je na wózek. Kasia nie daje rady z tymi najcięższymi, zwykle nosi te mniejsze. Andrzej też wykłada towar w tym sklepie. Nawet zaczeli prace tego samego dnia. Tylko że Andrzej zarabia więcej. Początkowo była to nieduża różnica, ale z każdym miesiącem się powiększa. Szef bardzo lubi Andrzeja i co rusz daje mu premie lub podwyżki. “Swój chłop” – tak mówi. O Kasi zwykle mówi per “maleńka”. Przydomek jej nie przeszkadza, ale różnica w pensji już tak. W końcu poszła do szefa i zapytała dlaczego dostaje mniej. Bo: “Andrzejek pracuje szybciej, więcej może przenieść. Ty sama kilku kartonów wódki nie rozładujesz.”

Kasia się zawzięła. Pracuje ciężej, ale daleko jej do Andrzeja, który może nie jest najsilniejszy, ale natura, jako facetowi, dała mu więcej mocy niż jej, drobnej kobiecie. On nawet się specjalnie nie zmęczy, a ona ledwo zipie. I dalej mu nie dorównuje. To nie jej wina, że kobiety są słabsze. To nie jej wina, że nie ma tyle siły co on, że matka natura obdarzyła mężczyzn szerszymi barami i większą siłą. Szef widzi jak Kasia się stara, dostaje podwyżkę, ale i tak mniejsza niż pierwsza podwyżka Andrzeja. Stara się jeszcze bardziej. Wpada premia, znów niższa niż jego. Kasia się wnerwiła: co z równouprawnieniem? – myśli.  Czy to jest sprawiedliwe? (więcej…)

Share

Szlachta nie pracuje i pracować nie będzie

To, że wyszukiwanie w mediach społecznościowych osób, które starają się o pracę jest standardem, nie muszę chyba nikomu tłumaczyć. Tak mi się zdawało dopóki nie przeprowadziłam większej rekrutacji. Człowiek zaczyna przeczesywać głębie Internetu, Wujek Google śmiga jakby w kopalni go zatrudnili, a Fejsbunio zdradza ciekawe zakamarki internetowego życia potencjalnych pracowników. To co można znaleźć bywa dość intrygujące.

szlachta nie pracuje (więcej…)

Share

Majka i przekazy z radia

Kiedy nie zajmuję się w pracy denerwowaniem programistów poprzez zgłaszanie błędów w programach, które misternie rzeźbią, lubię posłuchać muzyki. Najczęściej włączam wtedy internetowe radio RMF w pracy. Podoba mi się, że przez większość czasu puszczają żywszą muzykę, która dodaje energii zamiast usypiaczy, których słuchanie może spowolnić działanie.
Czasem, jak jestem na pseudodiecie i po raz 769 z rzędu zapomnę poćwiczyć, wybieram stację RMF Fitness. Pozwala mi to zachować iluzję zdrowego stylu życia.
Najbardziej lubię jednak stację „w pracy”. Głównie za intersujący dobór piosenek. Jest zapewne przypadkowy, ale ja podejrzewam, że w ten sposób jakaś siła wyższa wysyła mi sygnały. I mam na to dowody!
(więcej…)
Share