Tag: Piernisiowanie

Opowieść (przed) wigilijna

Dawno temu (według miar internetowych, bo według zwykłych miar to tylko półtora tygodnia temu) Dobrowolska i Esio zorganizowali u siebie uroczą przed świąteczną imprezę pod nazwa: „Piernisiowanie”. Całe wydarzenie polegało na wspólnym pieczeniu pierników i spożywaniu alkoholu. Z uwagi na wizytę Ksawerego na Pomorzu i splot wydarzeń z których większość polegała na tym że TIR/autobus nie podjechał pod górkę i zblokował drogę, zjawiłam się u nich wcześniej.
Skorzystałam z kosmetyków mojej mistrzyni makijażu i jej sukienki i miałam możliwość jako pierwsza podziwiać ich choinkę, która na podziw zasługiwała. Wszędzie były rozstawione świeczki, z głośnika leciała specjalna składanka świąteczna Dobrowolskiej, a na ekranie zaraz miał być odpalony najlepszy świąteczny film i jednocześnie ulubiony naszego premiera. Zapobiegliwa Ania przygotowała wcześniej ciasto, foremki do wycinania i wybór ozdób w różnych smakach i kolorach.
Niczym w uroczej wigilijnej historii zaczęli się schodzić goście i a wraz z nimi nowe ozdoby do pierniczków i czapki Mikołajów. Ania wałkowała ciasto i pozwala każdemu wycinać dowolne kształty, które później można było bardzo kreatywnie ozdobić (w tym brokatowymi lukrowymi pisakami!). Alkohol się lał, pierniczki się piekły, sielanka przeplatana przekleństwami i drinkami trwała. Esio wraz kolegą, którego na potrzeby dzisiejszego wpisu nazwiemy „Skrzatem Wredną Mendą”, stworzyli pierniczka, który był pół-nosorożcem, pół-reniferem, ja wyrzeźbiłam wypaśną choinę, znajomy właśnie wielce z szokowany zauważył, że penisy, które przyozdabia to piernikowe grzybki do góry nogami – chwilo trwaj!

Alkohol w nas buzował, pojawiły się fikuśnie drinki z dodatkami tabasco, dziwne słodkie mieszanki z polewami do pierników i wódką serwowane przez „Skrzata Wredną Mendę”, a z głośników wydobywały się wulgarne piosenki o uprawianiu miłości w dość ekstremalny sposób. Niestety ten magiczny wieczór musiał się skończyć i wszyscy zaczęli się rozchodzić do domów, obdarowywani przez uradowaną i roztańczoną gospodynię piernikami na wynos.

Rano pojechałam do domu, co jak wiecie, nie przebiegło bezproblemowo. Kiedy tam dotarłam i wygrzałam swoje zmarznięte kości i zdałam relację Pysiowi, który przez Ksawerego nie dotarła na Piernisiowanie, usiadłam do komputera aby, jak przystało na facebookowego uzależnięca,  obczaić czy w śród multum fotek z imprezy znajdzie się taka, na której wyszłam na tyle akceptowalnie żeby zaktualizować dwuletnie zdjęcie profilowe. I o to wśród pochwał i podziękowań kierowanych do Ani i Esia znalazłam dramatyczny apel gospodyni.
(więcej…)
Share

A Ty narzekasz, że w piątek wracałeś 2 godziny do domu…

Ostatni piątek miałam cały zaplanowany. Z rana badania pracownicze, potem wykłady na uczelni (takie dobrowolne), później planowałam w końcu wypożyczyć książki do mgr, której połowę muszę oddać do końca grudnia, wpaść na chwilkę do domu i wyruszyć z Pysiem na wielkie świąteczne wydarzenie do Dobrowolskiej i Esia.
Ponieważ jednak mój harmonogram kolidował z tym co dla mieszkańców Trójmiasta (i okolic) zaplanował niejaki Ksawery ostatecznie musiałam mocno zweryfikować plany na cały weekend.
Zaczęło się dość niewinnie, bo od kilku minutowego opóźnienia autobusu. Nawet się zbytnio nie przejęłam. Ot, nic nadzwyczajnego przy takiej pogodzie. Odrobinę zmartwiło mnie, że na docelowy przystanek autobus dotarł już z prawie godzinnym opóźnieniem. Ledwo zdążyłam załatwić badania, ale dalej miałam dobry humor, bo przecież mogłam się nie wyrobić.

Spokojnie przeniosłam się na uczelnie. Do wykładu miałam jeszcze jakieś 40 minut, więc postanowiłam odebrać książki z biblioteki (i pomalować paznokcie ukrywając się w toalecie). Niestety akurat w piątki biblioteka jest otwarta od 16. No nic, postanowiłam po wykładzie poczekać tę godzinkę, bo w weekend planowałam mocno nadrobić zaległości w pisaniu pracy magisterskiej, a bez pomocy naukowej nie da rady.

Wykłady się odbyły z małym zgrzytem, bo nie doleciał z Warszawy jeden prelegent, ale na jego miejsce wskoczył inny, więc dalej nie odczuwał zbytniej niechęci do Ksawerego.
(więcej…)
Share