Tag: gotowanie

Za biedni na wołowinę, czyli burgery by Majka

Każdy ma czasem ochotę na obrzydliwą bułę z kotletem w środku, który nawet nie leżał obok wołowiny. Zjawisko to nazywamy gastrofazą i występuje najczęściej w połączeniu z upojeniem alkoholowym. Gdy dopadnie nas „na mieście” problem sam się rozwiązuje, wystarczy skorzystać z usług przydrożnej budki. Elita z wielkich miast może pokusić się o wizytę w McDonaldzie.
Co jednak gdy napadnie cię ochota na burgera w domu i nie stać cię na zamówienie gotowych burgerów?
Możesz zrobić je szybko sam.
Ja swoje robię z mięsa mielonego, cebuli, soli i pieprzu. Nic więcej.
Całej procedury nie trzeba tłumaczyć, bo skomplikowana nie jest/. Wystarczy wymieszać mięcho z bardzo drobno posiekaną cebulką, doprawić solą i pieprzem. Kotleta formujemy sporo większego od bułki i jak najbardziej płaskiego. Następnie wrzucamy na patelnię (UWAGA! Będę bluźnić) najlepiej beztłuszczową.
Z tłuszczu rezygnujemy nie dlatego, że go nie lubimy, czy inne bzdury tylko dlatego, że chcemy uzyskać smak samego mięcha. Kotlet bardzo się skurczy i będzie nam przykro, ale tylko do chwili jak się wgryziemy w niego.
burgery
Na burgery wybieram mięso z łopatki wieprzowo-wołowe z Biedronki. Opakowanie pół kilo mięsa wymieszane z jedną duża cebulą wystarczy na ok. 8 kotletów. Jak ktoś chce się bawić w wołowinkę najwyższej jakości to proszę bardzo, ale niech wtedy je bułkę przez bibułkę, bo to już jest ekskluzywne danie, a nie dobre, śmieciowe żarcie.
(więcej…)
Share

Nieogarnięta Pani Domu Poleca: Pseudozupa

Kiedy robię sałatkę często zostaje mi kukurydza albo groszek z puszki. Jeżeli nie robię jej w ilościach hurtowych to jedna puszka to za dużo. Jasne, w niektórych sklepach można dostać takie mini puszki o objętości połowy zwykłej, ale ich kupowanie się po prostu nie opłaca. Dlatego w ramach Scraps kitchen wykorzystuje resztki kukurydzy lub groszku do przygotowania dania, trochę na wyrost, zwanego zupą.
  1. Wrzucamy resztkę groszku lub kukurydzy do małego garnuszka (można wrzucić jedno i drugie) zalewam wodą w ilości szklanki lub więcej, jeżeli taką mam fantazję. Dorzucam do tego jeszcze kostkę rosołową i gotuję.
  2. Grzeję to aż groszek i kukurydza trochę się rozpaćkają.
  3. Potem wszystko miksuję blenderem aż będzie w miarę jednolita masa.
  4. Dorzucam serki topione o smaku naturalnym lub śmietankowym (żadne inne nie pasują). Dodaję 2 serki 100 gramowe na każdą szklankę wody. Dalej grzeję, mieszając do roztopienia się serków.
  5. Doprawiam tylko ostrą i słodką papryką.
Całość przygotowania trwa jakieś 20 minut.
(więcej…)
Share

Niesamowita, genialna i nowatorska DIETA wyszczuplająca!

nowatorska dietaCzeka mnie ostanie w tym sezonie wesele, nie moje, a przyjaciół, którzy poznali się dzięki nam (Nie ma za co!). W związku przed weselem postanowiłam zastosować pseudo dietę. Nigdy nie byłam na prawdziwej diecie, bo przy moim zamiłowaniu do obżerania się jest to awykonalne. Pseudo dieta polega w moim wypadku na ograniczeniu węglowodanów. Nie jem słodyczy, omijam fastfoody i staram się jeść mięsko z warzywami bez zapychaczy typu: makaron, ziemniaki i pieczywo.
Zwykle wystarczy kilka dni i moja lekko nadwyrężona linia wraca do przyzwoitego stanu. Zależało mi na tym, żeby fałdka brzuszna lekko się wciągnęła i kreacja lepiej leżała. Postanowienie o diecie podjęłam w piątek i miałam wdrożyć od niedzieli (w sobotę nie mogłam, bo planowałam hamburgery na obiad).  Prawie udało mi się trzymać dietę, nie licząc kilku drobnych potknięć.
O to one:
(więcej…)
Share

M(i)ęskożercy!

Mężczyźni są stworzeniami z natury mięsożernymi. Wielu z nich wychodzi z założenia, że bez kawałka mięsa to obiad się nie liczy. Pyś też raczej zalicza się do tej grupy, chociaż dla kilku dań robi wyjątki i pomimo braku mięsiwa uznaje je z obiad. Nazwijmy takich warzywnych szowinistów m(i)ęskożercami, czyli mężczyznami żrącymi tylko mięso i gardzącymi sałatą.
Z Pysiem, gdy wstąpi w niego m(i)ęskożerca, mamy ciekawe rozmowy na temat warzyw na obiad.
Czasem podejrzewa mnie o zamach:
Ja: – Pyś, jaką chcesz sałatkę na obiad?
Pyś: – Sałatkę?! Chcesz mnie zabić???
Innym razem odpowiada mi jak mistrz ciętej riposty:
            Ja: – Pyś! Jedz warzywa, a nie tylko mięso!
            Pyś: – Bebu, bebu!
Ostatnio przyatakował mnie na Facebooku:
(więcej…)
Share

Scraps kitchen

Jak poznawałam Pysia byłam totalnym nieogarem kulinarnym. Od tego czasu dużo się zmieniło i nie tyle nauczyłam się gotować, co pokochałam. Uwielbiam wymyślać nowe danie, karmić nimi gawiedź, a potem słuchać pochwał i z mądra miną dyktować przepis, który sama stworzyłam.
Gotować nauczyłam się głownie z Internetu, od Dobrowolskiej, która obiecała mi stworzyć kilka postów na bloga z jej przepisami (CZEKAM!) oraz od mamy.
Z uwagi na moją miłość do gotowania wypracowałam swój własny styl gotowania, który nazwałam „Scraps kitchen”, czyli po prostu gotowanie z resztek. Jako nastolatka miałam obsesję na punkcie książek Joanny Chmielewskiej Teraz moje horyzonty, za sprawą mojego brata, trochę się poszerzyły, głownie na fantastykę. Wracając jednak do Chmielewskiej. W jednej ze swoich książek „Depozyt” opisała ona postać pani Bogusi – świetnej kucharki, ale antypatycznej baby. Owa pani Bogusia wygłosiła, kiedyś opinię, że gotować drogo potrafi każdy głupi, a sztuką jest umieć przyrządzić coś tanio. Ja z kolei dodałam do tego zasadę, że grzechem jest marnować jedzenie, wiec staram się zużywać wszystko, co jest jadalne w moim domu. (więcej…)
Share