Tag: geek

Nie proś znajomego informatyka o zmianę tapety!

Jeżeli jesteś informatykiem, lekarzem lub prawnikiem wiesz, co to znaczy zawsze być na służbie. Nie ma imprezy czy innego spotkania towarzyskiego na którym ktoś nie prosiłby o pomoc. Lekarze są bombardowani pytaniami w stylu „A od czego noga mi się zrobiła taka zielona po ostatniej imprezie? Jestem uczulony na wódkę smakową?”, prawnicy pytaniami: „Czy należy mi się coś w spadku po ciocio-babcio-dziadku?”, a informatycy pytaniami o wszelkie sprzęty, które są bardziej skomplikowane niż latarka, łącznie z pytaniami o to „Dlaczego ostatnio moja zmywarka zostawia smugi na kieliszkach, coś trzeba zaprogramować inaczej?”

Zwykle prawidłowe odpowiedzi brzmią:

(więcej…)

Share

Relacja z Imprezy V.I.P. (Very Indecent Party)

Styczeń powinien być nazwany miesiącem picia i niepohamowanego imprezowania. Zaczyna się od Nowego Roku, ciągnie się przez karnawał, czasem zahacza o ferie i koniec sesji. Jest jednak jeszcze jedna okazja do której czytelnicy Za biednych na sushi powinni pamiętać: Urodziny Esia.

Prototyp koszulki z linii „esio style”
Dzień ten co roku obfituje w niezwykłe wydarzenia. Krążą legendy, że gdy Esio się rodził krowy dawały wódkę zamiast mleka, drzewa zieleniły się z radości pomimo siarczystego mrozu, a ludzie z niewiadomych przyczyn odczuwali przemożną chęć wznoszenia toastów.
W tym roku zapowiadała się delikatna najebka w doborowym gronie, ogłoszona za pomocą Facebooka. Na stronie wydarzenia znalazła się taka oto zapowiedź:

“Esio jest niczym wino, im starszy, tym lepszy – opowiada jeszcze gorsze suchary i jeszcze krócej się zastanawia, zanim coś powie 🙂

W związku z powyższym jest co świętować, ale że Esio już się w życiu wybansił na parkietach Trójmiasta, proponujemy stateczne dziadowanie u nas na na chacie, w menu oczywiście symboliczny szocik, dobre miażdzycogenne żarełko i planszówki 😀 Jeśli namówicie Esisława, możemy się potem wybrać do Cafe Szaffe, ewentualnie do Bunkra, jeśli Marek nadal jest takim fanem 😀

Jeśli komuś nie pasuje termin, to szybko dajcie znać, dostosujemy się, nie został ustalony na sztywno 🙂

Buziaczki!

Pozdrawia jednoosobowy komitet organizacyjny w osobie Ani :)”

Nie zabrakło też regulaminu imprezy stworzonego przez Esia:

(więcej…)

Share

Za biedni na postanowienia noworoczne… (by Esio)

Zawsze pod koniec roku mam wrażenie, że zaraz będzie nowy, lepszy rok (nie mylić z Roko, ani tym bardziej z Rocco), w którym w końcu uda mi się zrealizować moje postanowienia noworoczne.
W tym roku prawie się udało, a dokładniej udało się w 89%, co można zinterpretować na dwa sposoby:
* jestem leniwą ciotą, bo mi się nic nie chcę
* nic mi się nie chcę, bo jestem leniwą ciotą.
Jednak w tym roku się uda, to pewne i postanowione, uda się na pewno i dlatego wymyśliłem sobie 12 postanowień noworocznych. Dlaczego 12? Ano dlatego, że 12 prac Asteriksa, 12 jeźdźców apokalypsy i ogólnie apostołów też było 12, poza tym dwunastka zawsze na propsie.
(więcej…)
Share

W poszukiwaniu prezentu dla Niego – część II – prezenty nieco – bardziej – kreatywne (by Dobrowolska)

Natchniona dzisiejszą wizytą w galerii handlowej, postanowiłam podzielić się kilkoma pomysłami na niekonwencjonalny prezent dla Faceta. Pokażę Wam tylko te prezenty, które sama kiedyś kupiłam Esiowi, więc weźcie poprawkę na współczynnik geekowatości moich propozycji 🙂
 
1. Zdalnie sterowany helikopter
Właściwie nie wiem, czy powinnam Wam polecać kupno tego „czegoś”… Z jednej strony radość Esia była ogromna i cieszył się już nie jak mały chłopiec (bo tak cieszy się nawet z bardziej wymyślnego obiadu), ale piszczał jak niemowlę, któremu zrobi się „A kuku!” po raz pierwszy. Nie mogę jednak powiedzieć tego samego o sobie. Oczywiście nie miałam zamiaru bawić się helikopterem (nie pozwoliłby mi), ale to pioruństwo jest po prostu koszmarnie głośne! Dlatego też Esio bawił się swoją nową zabawką tylko wtedy, gdy mnie nie było albo gdy szłam pod prysznic. Żarty skończyły się jednak wtedy, gdy zauważyłam, że nasz papierowy klosz do lampy dorobił się nacięć nieznanego pochodzenia. Esio długo się wypierał, ale w końcu go przyłapałam na niszczeniu naszego skromnego dobytku. W nowym mieszkaniu jeszcze nic nie zniszczył, ale to pewnie kwestia czasu.
Z kwestii praktycznych – ogromny wybór tego typu zabawek jest na allegro.pl, można je kupić już za ok. 80 złotych. Zwróćcie jednak uwagę na to, żeby wybrany przez Was model miał żyroskop!
(więcej…)
Share

W poszukiwaniu prezentu dla Niego – część I – prezenty „tradycyjne” (by Dobrowolska)

Wigilia dokładnie za miesiąc, więc rozpoczynamy serię wpisów z garścią świątecznych inspiracji. Dla niektórych (czytaj: dla mnie!) kupowanie prezentów to rytuał, wyczekiwany przez cały rok, dyscyplina sportu, w której wygrana w postaci uśmiechu drugiej osoby daje zapas satysfakcji na długi czas. Rozumiem jednak, że okres zwiastowany reklamą Coca – Coli budzi strach w części narodu, bo znalezienie tego CZEGOŚ wśród tony badziewia graniczy z cudem. Od lat prowadzę przedświąteczną poradnię prezentową, a poniżej jej kolejna odsłona.
Na początek kilka pomysłów na prezent dla chłopaka/kochanka/męża. Pierwsza część oparta jest na banalnych skojarzeniach, ale osobiście nie widzę nic złego w kupowaniu komuś co roku np. książki, o ile za każdym razem jej wybór jest przemyślany i wiemy, że sprawimy tym komuś radość.
1. Z księgarni – „Gra o tron” Opowieść graficzna, G. R. R. Martin, tom 1/ tom 2

„Gra o tron” jest fenomenem, który nie do końca jest dla mnie zrozumiały. Oglądam serial razem z Esiem, który jest wielkim fanem zarówno sagi książkowej, jak i ekranizacji, ale nie czerpię z tego takiej przyjemności jak reszta świata. Mimo to jestem pewna, że każdy facet, który czeka z niecierpliwością na kolejny sezon „Gry o tron”, ucieszy się z jednego z tych komiksów (lub z  dwupaku). Niezorientowanym zwracam uwagę na konieczność kupowania w kolejności 😉 Chociaż kupienie dwójeczki komuś, kto nie czytał pierwszego tomu , brzmi jak ciekawa Wiglia!
Ceny: tom  1 ok. 50,00 złotych, tom 2 ok. 60,00 złotych. W zeszłym roku, krótko przed świętami, tom 1 w Matrasie (kupowałam na miejscu, nie online) kosztował 12,90 złotych, co pozwoliło mi załatwić prezent dla trzech osób za jednym zamachem  Liczę na to, że w tym roku Matras też zrobi mi taką niespodziankę, ale z tomem 2. Polujcie więc na okazję!
Z innych pozycji książkowych polecam: „Dziewczyny z Danbury. Orange is the new black” Piper Kerman – niech nie zrazi Was tytuł, to nie jest babska książka, na jej podstawie powstał rewelacyjny serial Netflixa, który z powodu kilku scen lesbijskich z pewnością podoba się zdecydowanej większości męskiej widowni, podobinie zresztą jak książka); „Ciotka Julia i skryba” M. V. Llosa (pozycja obowiązkowa!).
(więcej…)
Share