Tag: choroba

Kiedyś to się chorowało!

chorobaGdy byliśmy młodsi, zwłaszcza w wieku szkolnym, choroba potrafiła stanowić okres świetnej rozrywki. Można się było bawić cały dzień, na przemian z oglądaniem telewizji, a jak ktoś trafił na wyjątkowo troskliwy egzemplarz rodzica to miał wszystko podtykane pod nos i mógł bezkarnie wybrzydzać przy jedzeniu, a nawet ugrać ulubione potrawy. Gdy dorośliśmy cały urok chorowania gdzieś wyparował. Człowiek sam sobie musi kupić leki, sam o siebie zadbać, i to często w pracy, bo akurat choróbsko trafiło na taki moment służbowej zawieruchy, że nawet jeden dzień wolnego może skutkować zawaleniem się  misternie układanych deadline’ów. (więcej…)

Share

Telewizja – rozrywka dla niewybrednych

telewizjaBędąc uziemiona przez chorobę w łóżku miałam bardzo dużo czasu na oglądanie telewizji. Właściwie początkowo była to jedyna rozrywka na jaką miałam siłę. Teraz mam już więcej mocy, nawet na przewracanie kartek, ratuje się więc ucieczką w książki (wyprzedziłam już serial Gra o Tron i jestem sporo do przodu z fabułą). Powoli nabieram też siły na czytanie całego Internetu – a nazbierało się zaległości. Jednak pudełko obrazkowe dalej mnie absorbuje.

Pierwszy tydzień leżenia i przeglądania oferty programowej nie był taki zły, bo przez gorączkę i tak nie docierały do mnie te wszystkie bzdury. W drugim tygodniu było już gorzej. Obejrzałam już większość filmów, które lecą na okrągło na kanałach filmowych i zostałam zmuszona do oglądania seriali. Kilka nawet lubię, więc oglądanie pierwszego sezonu Teorii Wielkiego Podrywu i powtórek Przyjaciół sprawiło mi przyjemność, Ale to był tylko wycinek czasu jaki miałam do zagospodarowania. (więcej…)

Share

Esio się żegna

Męska grypaPrzedstawiałam wam kiedyś moją teorię o dwóch podejściach mężczyzn do chorowania. Jak już zauważyliście mój Pyś to typ bohatera, czyli taki co nie pójdzie do lekarza dopóki ma siłę uciec żonie, która go ciągnie na badanie. Z kolei Esio to drugi typ, czyli taki, który raz kichnie i jest tak obłożnie chory, że nie może nawet sam się wysikać.

Jakiś czas temu, w pewną sobotę, dostaję telefon od Dobrowolskiej:

(więcej…)

Share

I jak tu nie kochać geeka?

Jak wspominałam niedawno dostałam od Pysia prezent. Jest to prezent godny programisty.
Pyś zawsze daje mi tak idealne prezenty, że zaczęło mnie to już doprowadzać do szewskiej pasji, bo nie umiem się odwdzięczyć. Co roku prezent na jego urodziny zaczynam planować kilka miesięcy wcześniej, przed Świętami też. Z mizernym skutkiem.
Ostatnio praktykuję dręczenie go aż sam sobie wybierze jakiś prezent (zwykle elektroniczny), a ja dokupuję jakiś drobiazg. I tak o to kiedyś dostał pod choinkę programator avr na USB. Czasem uda mi się coś wymyślić samodzielnie, ale i tak do pięt mu nie dorastam.
Niedawno zrobił mi niespodziankę i wykupił domenę zabiedninasushi.pl 😀 W tej chwili mam tu podpiętego blogspota, ale już pojawiają się plany ogarnięcia czegoś bardziej zaawansowanego. Zawsze uważałam, że facet programista to skarb. Chociaż jest trochę zbyt dużym fanatykiem nowych technologii.
Teraz Pyś choruje, co w jego wypadku oznacza udawanie, że jest zdrowy i nie chodzenie do lekarza. Dlatego bardzo mnie zdziwiło kiedy pozwolił sobie zmierzyć temperaturę. Jego siostra z racji posiadania dziecka ma taki fajny elektroniczny termometr, który przykłada się w pewnej odległości do skroni i wyświetla wynik.
Mogłam się domyślić, że to elektroniczność tego termometru skłoniła go do poddania się mierzeniu temperatury. Następnego dnia w domu z pogardą reagował na wszelkie propozycje zmierzenia temperatury.
W końcu wywiązała się dość ciekawa rozmowa:
(więcej…)
Share