Kategoria: Esio

Za biedni na postanowienia noworoczne… (by Esio)

Zawsze pod koniec roku mam wrażenie, że zaraz będzie nowy, lepszy rok (nie mylić z Roko, ani tym bardziej z Rocco), w którym w końcu uda mi się zrealizować moje postanowienia noworoczne.
W tym roku prawie się udało, a dokładniej udało się w 89%, co można zinterpretować na dwa sposoby:
* jestem leniwą ciotą, bo mi się nic nie chcę
* nic mi się nie chcę, bo jestem leniwą ciotą.
Jednak w tym roku się uda, to pewne i postanowione, uda się na pewno i dlatego wymyśliłem sobie 12 postanowień noworocznych. Dlaczego 12? Ano dlatego, że 12 prac Asteriksa, 12 jeźdźców apokalypsy i ogólnie apostołów też było 12, poza tym dwunastka zawsze na propsie.
(więcej…)
Share

Historia Straszliwa Wielce Bez Happy Endu (by Esio)

Cofnijmy się do nocy 30 listopada 27 roku ery Esia. Niby wszystko ok, mimo ogromnej klęski w Monopoly [JA WYGRAŁAM! przyp. Majka]. Jednak nie, zawsze musi pójść coś nie tak. Pierwszy symptom – nie działa fejs w telefonie, olałem to jednak i położyłem się spać.
Ranek dnia następnego, 1 grudnia, uruchamiam komputer oraz wchodzę na fejsa. Konieczność logowania tłumaczę wygaśnięciem sesji. Nic jeszcze nie zwiastuje najgorszego.
5 minut później stałem się innym człowiekiem…
(więcej…)
Share

Pomidor – wymysł szatana czy zwykła obrzydliwość? (by Esio)

Zainspirowany ostatnim wpisem kulinarnym postanowiłem także wtrącić swoje trzy eurocenty odnośnie dwunastej podstawowej czynności życiowej jaką jest jedzenie. Dzisiejszy odcinek poświęcę pomidorom.

Najpierw cofnijmy się do ostatniej dekady XV wieku Krzysztof Kolumb razem ze swoim towarzyszem Sun Pinem przybija do brzegów wyspy znanej dzisiaj jako Haiti albo inaczej wyspa zombie. Właśnie tam po raz pierwszy Europejczyk spotkał się z czerwoną, okrągłą zarazą. Niektórzy z marynarzy zostali w przygotowanym obozie na miejscu. Jeżeli ktoś nie wie co się z nimi stało, to polecam dogłębną lekturę podręcznika historii do klasy drugiej gimbazjalnej…

Pomidor od tego czasu jest stale obecny na naszych stołach. Był obecny podczas rewolucji francuskiej, październikowej, podczas wszystkich wojen. Przypadek? Na to pytanie trzeba odpowiedzieć sobie samemu baj majself…
Poza tym pomidory są obrzydliwie niedobre, śmierdzą i z powodu zawartości nikotyny przyczyniają się do raka prostaty, co może prowadzić do przedwczesnego zgonu albo trwałego kalectwa.
(więcej…)
Share

Starogard, czyli każdy ma swój Wałcz (by Esio)

Esio znów uderza!
Notka miała pojawić się wczoraj, ale Esio pisał ją oglądając „Miłość na bogato” i finał tak Go wyprał psychicznie, że nie dał rady jej skończyć.
Tym razem twórca esizmu podejmuje trudne tematy ekonomiczne i zabiera nas w sentymentalną podróż w rodzinne strony. Polecam dogłębnie zapoznać się z poniższym tekstem, aby zrozumieć jego sens.
Nie, serio, skupcie się jak będziecie czytać, bo ja czytam 5 raz i dalej nie ogarniam.

Majka

Jest czwartek, godzina 19:16, dzień w kręgu anglosaskim zwany halloween (czytaj helołin, nazwa pochodzi od “hello”, mówionego przez dzieci chodzące od domu do domu niczym nocne zjawy, żądające wysokoprzetworzonej mieszanki cukru oraz tłuszczu oraz “ween”, czyli odgłosu wydawanego przez szybkoobrotowe wiertło dentystyczne masakrujące zaatakowane przez próchnicę dziecięce zęby albo to co z nich zostało). Znajduję się teraz w wiosce zwanej także królewskim miastem, które jest znane z Kocborowa oraz wódki Starogardziej, która jest produkowana, jak przystało na nazwę, w Zielonej Górze.
Kiedy już czasoprzestrzeń, w której się znajdujemy, została opisana, można skupić się na celu wizyty. Mianowicie w królewskim mieście Danzigu ciężko się sponiewierać za 10 zeta, pomyślałem więc, że na wsi będzie taniej. Dlatego też podjechałem moim potworem do tutejszej biedronki (potwór = 12 letnie kombi w tedeku, 550kkm przebiegu, jak na każdego Polaka przystało, mój egzemplarz jest o tyle wyjątkowy, że posiada całe 3 kołpaki, które pochodzą od prawie jednego kompletu) w celu sponiewierania się za 10 zeta.
Jednakże ta notka nie będzie o alkoholu, chociaż musiałem wypić piwo przed napisaniem jej (niestety nie jestem w stanie używać Windowsa na trzeźwo). Chciałem napisać o moim rodzinnym mieście, miejscu w którym ludzie rodzą się, umierają i nic poza tym, nie ma tu nawet metra (chociaż jest w Warszawie, a to dziura wielka, więc boję się co by było jakby w Stg też było metro…). Cały czas zastanawiam się jak można w tym mieście wytrzymać i cokolwiek robić, skoro nawet nie ma gdzie pójść na imprezę. Chociaż co do imprez – byłem jakiś czas temu na jednej, wjazd kosztował 5 zeta, jak zapytałem się, za co, to duży pan (ja sam mam tylko 191 wzrostu, pan wydawał się dwa razy ode mnie większy) oznajmił mi, że 4 osoby w pubie to jest “impreza”. Dodatkowo w mieście wielkości Wrzeszcza cały czas jest korek, permanentnie, kierowcy mają chyba dyżury, żeby miasto było zatkane cały czas… :/
Chociaż co ja piszę, Stg to wspaniałe miasto, tutaj nauczyłem się pić alkohol oraz kupować fajki w sztukowni (L&M 25 groszy, Marlboro dla bogaczy 30 groszy) i ogólnie to bardzo dobrze wspominam to miasto. 🙂
(więcej…)
Share

Za biedni na kibel (by Esio)

Poniżej obiecana notka od mojego idola – Esia, pod wiele mówiącym tytułem! 
Czytajcie i podziwiajcie.
Majka
Czasami podczas wesołego hejtowania na fejsie, onecie, wykopie czy jakimkolwiek innym internetowym hejtoaktywnym miejscu człowiek musi od tego nadmiaru emocji skorzystać z kibla (lub z toalety, ale to tylko jak jesteś wykształciuchem, prawdziwi faceci oraz programiści korzystają z kibla, zawsze).
Mnie także spotkała taka sytuacja, pamiętam to jakby było wczoraj… Wieczór, masakrowanie lewaków na wykopie (nie od parady ma się bordo), w słuchawkach delikatna muzycza (Cannibal Corpse) i nagle musiałem skorzystać z kibla. Wszystko byłoby ok gdybym nie napotkał odwiecznego problemu ludzkości jakim jest cieknąca ciecz z cieczozamykacza zwanego także zaworem. Taka awaria wymaga natychmiastowej interwencji, gdyż nie leczone cieknięcie może prowadzić do zacieknięcia, a to w prostej linii do zalania (nie należy mylić tego pojęcia z “zalany w trupa”, chociaż osiągnięcie takiego stanu jest prawdopodobne po otrzymaniu rachunku od zalanych sąsiadów). Jako prawdziwy inżynier musiałem temu zaradzić, w końcu woda mi nie straszna, w końcu ukończyłem wydział elektryczny. Oczywiście braki w edukacji nie są mi straszne albowiem jestem synem króla sedesów (tego prawdziwego, a nie tego uzurpatora z telewizorni). Tak oto wiedza, wspaniałość, mądrość, zajebistość, błędy interpunkcyjne, programowanie, linux oraz przepełnienie stosu zostały użyte do stworzenia projektu E.S.I.O. (Eksperymentalny Samoczynny Inteligentny Odprowadzacz), który możemy podziwiać na załączonej rycinie:
(więcej…)
Share