Kategoria: Dobrowolska

Jak przeżyć zimowe wyprzedaże, czyli SOS dla Twojego portfela (by Dobrowolska)

27 grudnia rozpoczął się długo oczekiwany przez każdą kobietę i co trzeciego mężczyznę czas – WYPRZEDAŻE! Jako że z przyczyn opisanych już wcześniej staram się kupować ubrania etc. tylko wtedy, gdy jest okazja (okazja w rozumieniu promocji, niestety czasy, gdy wyjście po pietruszkę było okazją do kupienia sukienki, minęły), przełom grudnia i stycznia jest dla mnie czasem łowów. Zawsze zbieram całą kasę z prezentów świątecznych i ruszam do sklepów.
Nie inaczej było w tym roku. Z miejsca muszę pochwalić mojego dzielnego Esia, który nie tylko wybrał się ze mną do nowego centrum handlowego, ale w dodatku przeżył fakt, że w tę sobotę są tam na pewno WSZYSCY. Esio chodził ze mną po sklepach bez najcichszego syknięcia i wyrozumiale czekał, aż się wyszaleję. Jak widać, przemyślana i cierpliwa hodowla daje efekty!
Muszę się pochwalić, że w trakcie zakupów kupiłam płaszcz, dwie bluzki, dwa T – shirty i szalik, a za wszystko zapłaciłam ok. 200 złotych (tak, naprawdę!). Oczywiście nie ma sensu pokazywać tego wszystkiego, bo nie taki jest sens tego poradnika. Jako że to nie pierwsza moja wyprzedaż i nie pierwszy osiągnięty w jej trakcie sukces, myślę, że niezorientowanym przyda się kilka wskazówek, jak uchronić swój portfel przed ruiną i jednocześnie być zadowoloną/-ym z zakupów (żeby nie szerzyć dżenderu, a tak naprawdę z lenistwa, poniżej zostanę przy formie żeńskiej, ale rady są uniwersalne, sorki) 🙂 (więcej…)
Share

Prezenty świąteczne, które ucieszą Twoich Rodziców (by Dobrowolska)

Powiem szczerze, że kupienie prezentu dla Rodziców bywa sporym wyzwaniem. O ile nie mam problemu z trafieniem w gusta mojej Mamy (wiadomo, 90% Mam cieszy się ze wszystkiego – czyli z tego, że w ogóle o niej pamiętasz!), o tyle z Tatą zawsze jest problem, w dodatku niemały.

Od kilku lat do mojej listy dopisuję także prezent dla Rodziców Esia, którym zazwyczaj kupujemy wspólny, większy prezent. Dzięki temu podzielę się z Wami pomysłami zarówno na prezent spersonalizowany, jak i taki, który w teorii powinien zadowolić aż dwie osoby za jednym razem!

Prezenty dla Mamy:

Biżuteria
W moim domu przyjęło się, że miernikiem zadowolenia z prezentu jest płacz mojej Mamy. W telegraficznym skrócie – jeśli Mama popłakała się nad prezentem od Ciebie, w tym roku wygrałeś. Ścigamy o to troszkę z moim bratem, trzeba jakoś urozmaicić sobie Święta. Wyniki tego konkursu są różne, ale jak dziś pamiętam moje najbardziej spektakularne zwycięstwo!

(więcej…)

Share

W poszukiwaniu prezentu dla Niego – część II – prezenty nieco – bardziej – kreatywne (by Dobrowolska)

Natchniona dzisiejszą wizytą w galerii handlowej, postanowiłam podzielić się kilkoma pomysłami na niekonwencjonalny prezent dla Faceta. Pokażę Wam tylko te prezenty, które sama kiedyś kupiłam Esiowi, więc weźcie poprawkę na współczynnik geekowatości moich propozycji 🙂
 
1. Zdalnie sterowany helikopter
Właściwie nie wiem, czy powinnam Wam polecać kupno tego „czegoś”… Z jednej strony radość Esia była ogromna i cieszył się już nie jak mały chłopiec (bo tak cieszy się nawet z bardziej wymyślnego obiadu), ale piszczał jak niemowlę, któremu zrobi się „A kuku!” po raz pierwszy. Nie mogę jednak powiedzieć tego samego o sobie. Oczywiście nie miałam zamiaru bawić się helikopterem (nie pozwoliłby mi), ale to pioruństwo jest po prostu koszmarnie głośne! Dlatego też Esio bawił się swoją nową zabawką tylko wtedy, gdy mnie nie było albo gdy szłam pod prysznic. Żarty skończyły się jednak wtedy, gdy zauważyłam, że nasz papierowy klosz do lampy dorobił się nacięć nieznanego pochodzenia. Esio długo się wypierał, ale w końcu go przyłapałam na niszczeniu naszego skromnego dobytku. W nowym mieszkaniu jeszcze nic nie zniszczył, ale to pewnie kwestia czasu.
Z kwestii praktycznych – ogromny wybór tego typu zabawek jest na allegro.pl, można je kupić już za ok. 80 złotych. Zwróćcie jednak uwagę na to, żeby wybrany przez Was model miał żyroskop!
(więcej…)
Share

Za biedna na szampon z drogerii (by Dobrowolska)

Każda z nas zapytana o to, czego w sobie nie lubi, potrafi opowiadać o swoich wadach godzinami. Z drugiej strony znalezienie tego, z czego jesteśmy dumne, też nie jest trudne, bo w 90% przypadków jest to tylko jedna cecha. Takie już z nas skromne bestie! Ja w takich przypadkach zawsze mam jedną odpowiedź – jedyne „coś”, które w sobie lubię, to moje włosy. Oczywiście mi też zdarza się mieć ‘bad – hair day’, ale na szczęście coraz rzadziej. Dlaczego? Z kilku przyczyn:
1. Znalazłam fantastyczną fryzjerkę
Kiedyś przeczytałam, że związek kobiety z jej fryzjerem bywa trwalszy i silniejszy niż niejedno małżeństwo. Coś w tym jest. Po pierwszej wizycie u mojej Karoliny wiedziałam, że będziemy razem do grobowej deski!
Co moim zdaniem cechuje dobrą fryzjerkę?
– pomysł na Ciebie – Ty też nie lubisz pytania: „To co robimy?”, prawda? No właśnie. Jeżeli idę do fryzjera, chcę, żeby to on mi doradził, co powinnam mieć na głowie. Dobry fryzjer oczywiście posłucha Twoich sugestii, ale jeżeli chcesz totalnej odmiany, a nie masz na nią żadnego pomysłu, rolą fryzjera jest samodzielne dobranie najlepszej fryzury dla Ciebie;
– rzut okiem na kondycję skóry głowy – przyznaj się bez bicia – czy Twoja fryzjerka kiedykolwiek przyjrzała się, co dzieje się na Twojej skórze głowy? Mi zdarzyło się to dopiero u Karoliny, która od razu powiedziała mi „Używasz Head & Shoulders, prawda? Mentolowy? I chodzisz spać z mokrą głową! I chyba tarczycę masz chorą, co?”. To wszystko była oczywiście prawda. I to wszystko powodowało, że moje włosy wyglądały coraz gorzej, mimo że poświęcałam im mnóstwo uwagi. Zmiana złych przyzwyczajeń doprowadziła do istotnej poprawy;
– chemia między Tobą a fryzjerką – musicie się lubić i tyle! Nie mówię tu o przyjaźni, ale zwykła sympatia jest konieczna, inaczej nici z relaksu, a wizyta u fryzjera ma być także relaksująca 🙂
(więcej…)
Share

W poszukiwaniu prezentu dla Niego – część I – prezenty „tradycyjne” (by Dobrowolska)

Wigilia dokładnie za miesiąc, więc rozpoczynamy serię wpisów z garścią świątecznych inspiracji. Dla niektórych (czytaj: dla mnie!) kupowanie prezentów to rytuał, wyczekiwany przez cały rok, dyscyplina sportu, w której wygrana w postaci uśmiechu drugiej osoby daje zapas satysfakcji na długi czas. Rozumiem jednak, że okres zwiastowany reklamą Coca – Coli budzi strach w części narodu, bo znalezienie tego CZEGOŚ wśród tony badziewia graniczy z cudem. Od lat prowadzę przedświąteczną poradnię prezentową, a poniżej jej kolejna odsłona.
Na początek kilka pomysłów na prezent dla chłopaka/kochanka/męża. Pierwsza część oparta jest na banalnych skojarzeniach, ale osobiście nie widzę nic złego w kupowaniu komuś co roku np. książki, o ile za każdym razem jej wybór jest przemyślany i wiemy, że sprawimy tym komuś radość.
1. Z księgarni – „Gra o tron” Opowieść graficzna, G. R. R. Martin, tom 1/ tom 2

„Gra o tron” jest fenomenem, który nie do końca jest dla mnie zrozumiały. Oglądam serial razem z Esiem, który jest wielkim fanem zarówno sagi książkowej, jak i ekranizacji, ale nie czerpię z tego takiej przyjemności jak reszta świata. Mimo to jestem pewna, że każdy facet, który czeka z niecierpliwością na kolejny sezon „Gry o tron”, ucieszy się z jednego z tych komiksów (lub z  dwupaku). Niezorientowanym zwracam uwagę na konieczność kupowania w kolejności 😉 Chociaż kupienie dwójeczki komuś, kto nie czytał pierwszego tomu , brzmi jak ciekawa Wiglia!
Ceny: tom  1 ok. 50,00 złotych, tom 2 ok. 60,00 złotych. W zeszłym roku, krótko przed świętami, tom 1 w Matrasie (kupowałam na miejscu, nie online) kosztował 12,90 złotych, co pozwoliło mi załatwić prezent dla trzech osób za jednym zamachem  Liczę na to, że w tym roku Matras też zrobi mi taką niespodziankę, ale z tomem 2. Polujcie więc na okazję!
Z innych pozycji książkowych polecam: „Dziewczyny z Danbury. Orange is the new black” Piper Kerman – niech nie zrazi Was tytuł, to nie jest babska książka, na jej podstawie powstał rewelacyjny serial Netflixa, który z powodu kilku scen lesbijskich z pewnością podoba się zdecydowanej większości męskiej widowni, podobinie zresztą jak książka); „Ciotka Julia i skryba” M. V. Llosa (pozycja obowiązkowa!).
(więcej…)
Share