30 urodzinyJest taki odcinek „Przyjaciół”, w którym Rachel obchodzi 30 urodziny i nie znosi tego zbyt dobrze. Pokazują w nim jak każdy z bohaterów poradził sobie z tą chwilą. To niby tylko kolejne urodziny, ale jakoś “ta zmiana kodu na 3 z przodu” jest znamienna. Jako że dopadło to i mnie, od kilku miesięcy odczuwam skutki stanu niepokojąco przypominającego kryzys wieku średniego. Jak tak dalej pójdzie to uda mi się przejść wszystkie sposoby przedstawiane w “Przyjaciołach” na uczczenie tego z godnością:

Na Joeya – WHY GOD, WHY??!!!

Pomimo, że wspomniany odcinek teoretycznie opowiada o urodzinach Rachel to najbardziej zapamiętałam reakcję Joeya, który na swoich urodzinach zanosił się histerycznym płaczem, krzycząc do Boga, że mieli umowę i że tylko inni mieli się starzeć.

Takie były na początku tego roku moje reakcje, gdy na Facebooku i innych pochłaniaczach czasu zaczęły mi się przewijać zdjęcia kolejnych znajomych, z tej czy innej szkoły, którzy kończyli lat 30. Patrzyłam na nich i z przerażeniem odkrywałam, że mnie niedługo też to czeka. Jako dorosła rozsądna kobieta postanowiłam, tak jak Rachel, udawać, że wcale nie.

Na Rachel – Wyparcie, pogodzenie z losem, refleksja

Miss Green podeszła do tematu z klasą i typowym dla siebie rozpieszczonym urokiem – planowała udawać, że to się nie dzieje z zastrzeżeniem, że zatrzyma prezenty. To był pierwszy stan, który mnie dopadł i trwał od mniej więcej 29 urodzin przez kilka miesięcy: Żadnych imprez, żadnych życzeń! Udawajmy, że to się nie stało!

W końcu jednak, po naciskach ze strony Pysia (“Ale wiesz, że jak nie będziesz obchodzić urodzin to nie będzie prezentów?”) i Dobrowolskiej (“Nie pójdziemy na Sopot robić Dolfin w twoje urodziny?”), przeszłam do stanu smutnej akceptacji nieuniknionego.

W nieszczęsnym odcinku Rachel po zaakceptowaniu faktu, że jednak nie zatrzyma upływu lat zaczyna dochodzić do wniosku, że ma jeszcze mnóstwo czasu na zrealizowanie planów życiowych i przed 35 urodzinami zdąży. W tym miejscu jednak wkracza matematyka podszyta logiką i wychodzi, że skoro ma zdążyć w ciągu 5 lat to musi zacząć teraz (pewnie naoglądała się dziewczyna reklam społecznych z serii “Zdążyłam…”). I w tym miejscu przechodzimy do kolejnego sposobu radzenia sobie ze zmianą kodu.

Na Phoebe – Gotta catch‘em all

Phoebe aka Regina Falange po kolei skreślała z listy zadania do zrealizowania przed trzydziestką. Znając ją lista była nad wyraz ciekawa, jak choćby pokonanie sporego dystansu skacząc na piłce. Ja niestety nie mam tak ambitnych planów jak ona, ale po przejściu całej drogi Rachel teraz analizuję, które marzenia zrealizowałam, a które są do odhaczenia. I o to jestem znów i spełniam to największe, towarzyszące mi od dzieciństwa – piszę. Nie tylko tu, nie tylko bloga 😉

A co do reszty rzeczy do zrobienia przed XX urodzinami to wiele z nich mieści się w kolejnym sposobie.

Na Rossa – Fura, skóra i ?

Ross – on podszedł do tematu z największą godnością! Jak przystało na osobę, która wcaaale nie ma kryzysu: kupił sportowy samochód! Jak słusznie przekonywał pozostałych Przyjaciół – to była rozsądna decyzja, bo przecież jako ojciec potrzebuje środka transportu. Ile osób idzie tą drogą? Więcej niż sądzicie: zmiana fryzury, kolczyki w dziwnych miejscach, tatuaże, eksperymentowanie z bardziej młodzieżowym stylem…

U mnie zaczęło się od zmiany koloru włosów, mało drastycznej – trochę je zrudziłam. Częściowo po to, żeby coś zmienić będąc na fali “30szlag30”, a częściowo żeby przestali pytać po kim ITboy jest rudy.

(A właśnie, ITboy – w między czasie się pojawił i ma już prawie 11 miesięcy i serio jest trochę rudy i nie wiadomo po kim. ITboy – wzięło się stąd, że ma zostać małym programistą po tatusiu i chrzestnym, którym jest Esio. Nawet imię mu tak wybraliśmy żeby inicjały miał IT :D)

Oczywiście przemykają mi po głowie myśli o tatuażu, wiem nawet co i gdzie chcę, ale powstrzymują mnie dwie rzeczy. Po pierwsze muszę znaleźć kogoś kto mi to zaprojektuję, bo nie chce tatuażu z katalogu. Po drugie chcę odczekać do 31 (brr…) urodzin i zobaczyć czy mi kryzys nie minie.

Na Monikę – Ae se naebam

Monika nie mogąc pogodzić się z losem wprawiła się w szampański nastrój do potęgi. Niestety jej znajomi urządzili jej eleganckie przyjęcie niespodziankę, na którym zaprezentowała klasyczną postawę „JEZDEM PIJANA i STARA” .

To dopiero przede mną, ale już zapowiada się, że nie jeden Dolfin zostanie wywinięty na sopockim monciaku. Niestety pomimo ambitnych planów imprezowania z klasą, biorąc pod uwagę nastawienie moich znajomych do tego wydarzenia zostanę podstępnie upita zanim dojdę do jakiegokolwiek klubu, w którym mogłabym dziarsko pohasać na parkiecie w moich nowych ubercool młodzieżowych ciuchach wcale nie kupionych w fazie “Na Rossa”.

Na Chandlera – Tylko spokój może nas uratować

O dziwo Mr. Bing jako jedyny podszedł do tematu 30 urodzin ze stoickim spokojem. Pewnie dlatego, że był zbyt zażenowany kolejnymi spazmami Joeya. Potraktowanie tego dnia jak zwykłych urodzin jest jakimś sposobem na przetrwanie, ale dla mnie już niestety za późno. Może wam się uda.

Niestety ten dzień nadszedł dziś, a ja się zastanawiam czy to oznacza, że stałam się stara czy tylko dorosła? I czy kobiety po 30 mogą jeszcze oznaczać swoje zdjęcia jako #PolishGirl czy już raczej #PolishMilf albo #PolishCougar?

 Majka

 Źródło grafiki: 1

Share