oszczędzanieŻeby pławić się w sushi i mleczku kokosowym trzeba mieć pieniądze. Te z niewiadomowych przyczyn nie spadają z nieba. Nie każdy też może kopiąc w ogródku trafić na złoty pociąg. Trzeba więc imać się innych sposobów, takich jak zarabianie większych pieniędzy (W sensie większej ilości, a nie o większym rozmiarze. Chociaż zarabianie tych o większym rozmiarze łączy się z tym, że ich wartość jest większa.) lub oszczędzanie. Kiedyś pisałam już, jak zmniejszyć wydatki na ubrania, dziś chcę się z Wami podzielić kilkoma radami, jak wydawać mniej pieniędzy na co dziennych zakupach.

Rób listę

Żaden tego typu poradnik nie może obyć się bez tej rady. Robienie listy uchroni od kupowania zbędnych rzeczy i pozwoli sprawnie przejść przez sklep. Ważne jednak żeby listę robić na bieżąco, a nie tuż przed wyjściem na zakupy. Dzięki temu większe szanse, że nie zapomnisz o produktach pierwszej potrzeby.

Kończy się sól w domu? Dopisz na listę. Wieszasz ostatnią rolkę papieru? Wpisz na listę. Taka lista musi być łatwo dostępna. Dla tradycjonalistów może wisieć na lodówce. Dla bardziej nowoczesnych lepsza będzie specjalna aplikacja, najlepiej współdzielona przez domowników.

Listę robioną na bieżąco warto segregować według sklepowych działów (nabiał, chemia itd.) Skróci to czas zakupów i zapobiegnie bezcelowemu bieganiu. W dobrej aplikacji można wybrać sposób segregowania listy. W przypadku listy tradycyjnej wystarczy przepisać ją na czysto przed zakupami.

Nie trzymaj się sztywno listy

Tak, dobrze przeczytaliście. Nie zawsze warto trzymać się listy, ale nie oznacza to, że należy kupować wszystko na co mamy ochotę. Odstępstwa od zaplanowanych zakupów powinno się robić tylko dla produktów używanych na co dzień, gdy ich cena jest okazyjna. Przez okazyjną rozumiem obniżkę o dziesięć i więcej procent. Nie warto kupować zgrzewki cukru żeby zaoszczędzić 10 groszy. Ustępstwa są dopuszczalne tylko na rzecz produktów pierwszej potrzeby, jak właśnie cukier, masło, olej, proszek do prania itp. Produktami takimi nie są chipsy, żelki i inne przekąski. Nie ważne, jak bardzo byśmy chcieli, nie są i już!

Zbyt sztywne trzymanie się listy może skutkować tym, że przepłacimy, gdy przyjdzie czas uzupełnić zapasy danego produktu. Gdzie jest oszczędność, gdy nie kupimy płynu do płukania, którego zawsze używam, gdy kosztuje 5 złotych taniej, tylko dlatego że nie ma go na liście?

Wystrzegaj się zdradzieckich wysp

Przy korzystaniu z promocji trzeba unikać tzw. wysp, czyli produktów wystawionych w sklepie na środku lub na początku alejki. Najczęściej są one przyozdobione wielkimi napisami informującymi o okazyjnej cenie produktu zgromadzonego na wyspie. W takim wypadku zawsze warto porównać cenę tego produktu z innymi na regale, bo może się okazać, że okazyjna cena jest niższa od zwykłej, ale wyższa od ceny tych samych produktów innych producentów.

Porównuj ceny

Niby takie oczywiste, ale nie wszyscy wiedzą, jak to robić. Zawsze warto sprawdzać ceny produktów innych producentów, porównując jednocześnie ich wielkość (objętość, wagę, ilość sztuk). Jeżeli np. porównamy ceny wody mineralnej za butelkę tańsza może wydawać się jedna marka, a gdy porównamy ceny za litr inna. Przy porównywaniu wielkości trzeba brać pod uwagę sposób korzystania z danych rzeczy np. serwetki. Nie ważne czy kupisz opakowanie 30 małych czy 30 większych, i tak zużyjesz ich tyle samo, bo zwykle używa się jednej sztuki na raz. Zapraszając gości nie powiesz im przecież żeby rwali serwetki na pół, bo kupiłeś większe (nie powiesz, prawda?). W takim wypadku lepiej kupić 30 mniejszych, które są tańsze chociaż opakowanie tych większych jest niewiele droższe.

Kupuj tylko tyle, ile jesteś w stanie zużyć

Jeżeli jesz jeden jogurt dziennie to kupno kilkunastu jogurtów za pół ceny, z kilkudniową datą ważności nie jest oszczędnością, a wręcz wyrzucaniem pieniędzy w błoto.

Pyś ostatnio pije kawę ze śmietanką i to taką konkretną, bo 30% lub 36%. Ot, burżuj jeden. Jeżeli kupujemy śmietankę, tylko do kawy to wbrew pozorom bardziej opłaca nam się kupować dwa małe opakowania, chociaż po przeliczeniu ceny za litr wychodzą drożej niż jedno duże opakowanie, ale dużego nie zużyjemy. Większe opakowanie kupujemy więc, tylko jeżeli śmietanka ma być użyta do jakiegoś dania, jak sos do makaronu czy ciasto. Pyś oczywiście deklaruje, że gdyby śmietanka miała się zepsuć to on bardzo chętnie ją wypije, ale nie o to chodzi.

Zapamiętuj ceny

Warto znać ceny najczęściej kupowanych produktów w poszczególnych sklepach i porównywać je. W przypadku dużych hipermarketów ceny cechują się większą zmiennością, ale w przypadku dyskontów przez pewien czas utrzymują się na podobnym poziomie. Z tego powodu warto wiedzieć, w którym z odwiedzanych sklepów jest najtańsze masło, a w którym pomidory w puszce, i kupować je przy okazji robienia zakupów w danym miejscu. Informacje o tym gdzie można poszczególny produkt kupić najtaniej należy weryfikować, bo dany produkt można raz kupić taniej  w jednym sklepie, a parę dni później w innym.

Przeliczaj koszty dojazdu

Szyneczka na drugim końcu miasta jest 99 groszy tańsza za kilogram niż w osiedlowym sklepiku? Koniecznie musisz tam pędzić. Co z tego, że na paliwo/bilet wydasz kilka złotych skoro na tej szalonej ilości 10 plasterków, które planujesz kupić oszczędzisz kilka groszy! Co innego, gdy wybrany sklep masz po drodze. Pamiętaj jednak, że sklepy organizując promocję cenową konkretnego produktu chcą do siebie zwabić klientów, którzy będąc na miejscu kupią też inne produkty, których cena może być wyższa niż w sklepie, w którym zwykle się zaopatrują. Sklep w takim wypadku wyjdzie na swoje, a Wy?

Mam nadzieję, że tych kilka prostych rad pomoże Wam zaoszczędzić parę złotych na zakupach, co w skali roku może przełożyć się na ośmiorniczkę albo dwie 😉

Majka

Źródło grafiki: 1

Share
  • Ja się w końcu przekonałam do e-zakupów w Tesco. Dostawa kosztuje 7-8 zł, ale jak sobie myślę o taszczeniu 7 litrów mleka, 2 kg mąki i innych rzeczy do domu z buta albo jechanie samochodem, który pali 20l/100km to tak sobie myślę, że w sumie nie przepłacam. Produkty są fajne, można zakupy zrobić na spokojnie i nic nie rozprasza, nie ma ‚pierdółkowa’, czyli tych wysp, które w Biedronkach uwielbiam i nałogowo kupuję tam naklejki. To mi się w sumie strasznie podoba w tych zakupach, że a) widzę wszystkie produkty, różnych marek, mogę na spokojnie przeczytać skład czy porównać cenę, b) nikt mnie nie pogania! c) kupuję to, czego potrzebuję + mogę wysortować tylko promocje (wszystkie lub z konkretnych działów), więc pod kątem środków czystości czy takich rzeczy, które jest sens kupić „na zapas”, to naprawdę bajka.