kobietaPoszukując motywacji do ćwiczeń, zadbania o siebie czy też, jak ja to nazywam, “wylaszczenia się” kobiety przeglądają kolorowe magazyny, śledzą strony internetowe z ćwiczeniami, blogi osób, które pokazują swoje przemiany lub wstępują do sekt typu: wyznawczynie Ewy Chodakowskiej czy fanatycy jogi albo biegania. Mój stosunek do tych ostatnich znacie (a jak nie to zapraszam do tekstu).

Co jednak skłania przedstawicielki płci naznaczonej cellulitem do poszukiwania własnej drogi do ukrytej w ich ciele laski? Co sprawia, że na ich kontach na Instagramie zamiast zdjęć deserów zaczynają królować zdjęcia kiełków, a zamiast lajkować kolejne strony w stylu „Prawdziwe kobiety mają krągłości” oddają swoje uniesione kciuki stronom głoszącym, że “żeby wyglądać jak foczka trzeba wpierw spocić się jak świnia”?

Nowy obiekt westchnień? NIE.

Zbliżający się ślub? Czasami.

Chęć potrzymania namiętności w związku? Miło by było…

Prawdziwych powodów motywacji do wylaszczenia się szukajcie poniżej:

Spotkanie z kimś, kogo się nie znosi

Nic tak nie motywuje kobiety do ogarnięcia swojej aparycji, jak szansa na spotkanie ze znienawidzoną znajomą. Może to być związane z nadchodzącą uroczystością rodzinną, na której spotka żonę kuzyna, której hobby polega na wbijaniu szpil wszystkim, którzy jej zdaniem są od niej gorsi albo, co jest nie do przyjęcia, lepsi. A może zbliża się spotkanie klasowe, na którym ma być ta pinda, z którą rywalizowała na każdym kroku począwszy od ocen, na krótkości mini kończąc. To nieważne. Gdy kobieta ma spotkać kogoś, kogo nie znosi, stroi się w barwy wojenne, które w jej wypadku stanowi przybranie jak najmniejszego rozmiaru, nowej fryzury i zapewne jeszcze nowszej sukienki.

Gdy ta brzydsza koleżanka wyładniała

Kobiety często dobierają się w duety, w którym jedna wiedzie prym pod względem urody i zainteresowania płci przeciwnej. Podobno ta mniej atrakcyjna podświadomie chce się wybić na urodzie tej ładniejszej, a ta hojniej obdarzona przez naturę szuka tła dla swych wdzięków. W ten sposób niby wspólnie się uzupełniają i mają większe szanse na podryw. Nic bardziej mylnego. Kobiety cieszą się większym zainteresowaniem, gdy ich punktacja jest na zbliżonym poziomie. To znaczy, że większe szanse, na znalezienie kogoś, kto odprowadzi je do domu ma siódemka imprezująca z szóstką, niż dziewiątka imprezująca z piątką. Panowie polujący na gazele wraz ze swymi skrzydłowymi prędzej się skuszą na rozpoczęcie znajomości z dwiema ładnymi dziewczynami niż z jedną bardzo ładną i drugą, której aparycja mniej przypadła im do gustu. Nigdy, bowiem nie wiadomo, komu przypadnie która z pań.

Wracając do tematu motywacji. Gdy koleżanka piątka okazuje się nagle, dziesiątką, która ukrywała się w źle dobranych ubraniach, makijażu i fryzurze, a co gorsza, gdy była “ładniejsza” dziewiątka spada do poziomu siódemki i wszelka uwaga skupia się na nowo narodzonej dyszce. To jest ból, którego była dziewiątka nie może przeżyć. O nie! Ona musi zostać jedenastką (mówimy oczywiście o dziesięciostopniowej skali).

Gdy ex znajduje sobie atrakcyjną dziewczynę

Wbrew pozorom motywacja do zadbania o siebie jaka pojawia się, gdy były partner znajduje sobie nową, ładną połówkę nie ma nic wspólnego z zazdrością. Niechęć kobiet do nowych partnerek byłych facetów wynika nie z faktu, że potajemnie darzą ich jeszcze uczuciem, a z faktu, że byli, w mniemaniu kobiet, nie powinni układać sobie życia po zerwaniu. Powinni całe życie żałować, że stracili taki ideał i wieźć żałosne życie polegające na wzdychaniu. Mogą ewentualnie zacząć nowy związek z kimś o kilka klas poniżej, kto jest okropny i brzydki, i do pięt nie dorasta tej jednej, idealnej, utraconej miłości. Takie podejście nie wynika z zawiści (no, może troszeczkę) jest sposobem z poradzeniem sobie z rozstaniem. Po żalach, łzach i tęsknocie po zerwaniu, kobieta dochodzi do etapu, w których pojawia się złość, a zaraz potem ten stan pogodzenia się z rozstaniem i myśl, że bez tego dupka, będzie jej lepiej. Jednocześnie w jej umyśle rodzi się wizja byłego, jako faceta, który nie zasługiwał na nią i jeszcze będzie żałować, że się bardziej nie starał. Do takiego obrazu nijak nie pasuje nowa atrakcyjna wybranka. Gdy ich wspólne radosne zdjęcie zaatakuje kobietę znienacka na Facebooku, to działa niby strzał wstrząsający każdym gramem ponadprogramowego tłuszczu w jej ciele. I wtedy pojawia się ta myśl “ja mu jeszcze pokażę!”.

Bez względu na to jak szlachetna motywacja przyświeca kobiecie w wylaszczaniu się – warto! Chociażby po to, aby pokazać tej jednej osobie na co Cię stać. Tej jednej osobie… w lustrze.

Majka

Źródła zdjęć: 1

Share
  • Starszy Zaganiacz Skrzydłowy

    Jaram się jak panda w płonącym lesie 😀
    A tekst naprawdę świetny. Ja do tej pory byłem zwolennikiem teorii dobierania się z koleżankami tak żeby tamta była tłem….

  • Jakie to wszystko prawdziwe! 😀

  • Może to dlatego moje spotkanie klasowe 10 lat po maturze, na które najpierw wszystkie ochoczo wyraziły zgodę, ostatecznie nie doszło do skutku 😉

    • Na moim z 15, które miały być zjamiło się 6 osób 🙂