oszczędzanieOszczędzanie jest cholernie trudną sztuką. Nie tylko dlatego, że w okół tyle pokus, ale również dlatego, że łatwo może przerodzić się w skąpstwo. W tekście o pułapce oszczędzania pisałam, że oszczędzać najczęściej musza ci, którzy nie mają z czego. Ci którzy nie muszą, ale to robią są posądzani o skąpstwo. Ja jednak jestem zdania, że tam gdzie można tam warto, będzie więcej na burgery 😉 A gdzie warto? O tym trochę poniżej.

Co do oszczędzania na butach już o tym rozmawialiśmy. Co prawda komentarze pod  wpisem o reklamacjach mocno mnie nastraszyły, ale nie na tyle żebym zaczęła się rzucać tylko na markowe buty za pieniądze, które pozwoliłyby grupie młodzieży imprezować cały weekend. Wszelkie próby przekonania mnie, że warto inwestować w buty za kilkaset złotych i więcej, bo są lepszej jakości jest bez sensu. Jeżeli nie masz potrzeby, ani funduszy żeby kupować najnowsze fasony to poluj na buty w outletach lub na wyprzedażach. Sama ostatnio kupiłam boskie, zamszowe szpilki z poprzedniego sezonu za niecałe 80 zł. Nie sądzę żeby były wykonane gorzej niż te kilka lub kilkanaście razy droższe. Szukając kiedyś butów, na jakąś szczególną okazję, zeszłam sporo sklepów. Z uwagi na to, że okazja była ważna, a butów szukałam w dość uniwersalnym fasonie, żeby nie były jednorazowe, postanowiłam wydać więcej i poodwiedzać droższe sklepy. To, że w wielu nie podobały mi się fasony to inna kwestia, ale buty te nie prezentowały się lepiej niż, te z sieciówek, które też były wykonane ze skóry. Skoro mamy porównywać to jednak buty z tego samego materiału. W jednym z takich „droższych” sklepów trafiłam nawet na buty ze śladami kleju przy obcasie… Kolejny przykład to buty do biegania. Sama preferuję inne aktywności, ale opieram się na opiniach tych, którzy biegali „zanim to było modne„. Zgodnie z nimi, zanim się spłuczecie na najważniejszy sprzęt do uprawiania tej dyscypliny, poczytajcie opinie o butach np. z Lidla.

Ubrania! To jest największe pole do popisu w oszczędzaniu, chociaż najtrudniejsze. Dlaczego najtrudniejsze? Bo pomimo zaciskania pasa (lub paska), chcemy wyglądać świetnie, a to przy skromnym budżecie sztuka. Tyle razy słyszy się marudzenie hejterek na temat szafiarek, że gdyby te hejterki było stać na te same ubrania to też by tak wyglądały, bo przecież te szafirki większość za darmo dostają i mają kupę kasy do roztrwonienia na resztę. Po pierwsze sporo z nich zaczynało od takiego budżetu na ubrania, jak ich obecne antagonistki i jakoś wtedy też ubierały się lepiej. Po drugie podejrzewam, że gdyby któraś z tych ociekających markowymi dodatkami dziewczyn, dorwała się do szafy hejterki i ubrała w to, co w niej znajdzie to wyczarowałaby równie zjawiskowe stroje. Teraz hejterki wyciągają z szafy argumenty w stylu: „z ich figurami to we wszystkim się dobrze wygląda”. I znów: po pierwsze to nie. Można zarówno wyglądać źle z piękną sylwetką, jak i fantastycznie z tą odbiegającą od popularnych ideałów. Po drugie: co stoi na przeszkodzie żeby zadbać o swoją figurę?

Ba! Utrzymanie ładnej sylwetki (szczupłej, lub innej, która Ci odpowiada) to kolejny sposobów na oszczędzanie na ubraniach. Jeżeli trzymasz się tego samego rozmiaru, to nie musisz co chwile inwestować w nowe ubrania. Oczywiście „trzymasz się” należy rozumieć, nie jako “mieścisz się”, a jako “dobrze wyglądasz” (o różnicy przeczytasz tutaj). Taniej jest zmieniać ubrania jak się zużyją lub wyjdą z mody, niż jak się z nich “wyrośnie”. Nawet jednak wtedy można oszczędzać na ubraniach, dając im drugie życie. Można je sprzedawać na popularnych portalach aukcyjnych, czy na lokalnych forach, lub w coraz to popularniejszych grupach tematycznych na Facebooku. Ciekawym sposobem na zaoszczędzenie kilku groszy na ubraniach jest udział w tragach wymiany. W umówionym miejscu zbierają się osoby, które chcą się pozbyć części ubrań i te, które chcą nabyć nowe. Czasem obowiązują zasady, zgodnie z którymi można tylko wymieniać ubrania za ubrania, lub ustala się stałą cenę za ubranie np. 10 zł za sztukę. Poszperaj, może w Twojej okolicy odbywają się takie spotkania, a jak nie to może warto coś takiego zorganizować? Takim imprezom nie sprzyjają niestety takie zwyczaje jak: chomikowanie i podejście “schudnę do tych białych, letnich spodni”  (po czwartym roku to już nawet nie śmieszy).

window-213496

Jeżeli chcesz kupować tanio ubrania musisz zamienić się w myśliwego. To jest prawdziwe polowanie. Często trzeba sporo poszperać na półkach i wieszakach żeby znaleźć najbardziej atrakcyjne, wizualnie i cenowo, okazy. Dotyczy to zwłaszcza sklepów z używaną odzieżą i wyprzedaży (kilka porad na temat wyprzedaży serwowała Wam kiedyś Dobrowolska: tutaj). W morzu badziewia trzeba umieć wypatrzyć perełki. A do tego potrzebne jest świetne oko. Nie chodzi mi przy tym tylko o dobry wzrok, ale i o wyobraźnię, taką specyficzną – ubraniową. Opiera się ona częściowo na tzw. wyobraźni przestrzennej, ale jest znacznie rzadszym darem i polega na umiejętności wyobrażenia sobie zwykłego, nieatrakcyjnego kawałka materiału w genialnych stylizacjach. Do własnie dzięki tej cesze szafiarki potrafią z prostych ubrań wyczarować oryginalne stroje i sprawić, by ten sam T-shirt nabrał innego charakteru w każdej stylizacji.

Żeby naprawdę oszczędzać na ubraniach trzeba to robić z głową Nie wystarczy kupować tanich ciuchów w okazyjnych cenach. Trzeba kupować te, które nie zeszmacą się po jednym praniu. Najważniejsze jednak to kupować tylko te, które będziemy nosić. Niby oczywiste, ale nie do końca. Przed zakupem trzeba zadać sobie ważne pytanie z czym i gdzie będę mogła to zaprezentować? Jeżeli trudno nam wmyślić kilka zestawów ubrań, do których możemy ubrać daną rzecz to nie kupujmy jej. Jeżeli nie potrafimy sobie wyobrazić kilku konkretnych sytuacji, w których mamy na sobie te zestawy, nie kupujmy tej rzeczy. “Kupię tę sukienkę do tych butów i na tę imprezę” to za mało. Niech chociaż ze 2 pary butów do niej pasują i chociaż 3 sytuacje. Strategię “to tylko 20 zł, kupię tę koszulkę do chodzenia po domu”, dla dobra portfela, też radzę odrzucić. Prowadzi ona w prostej linii do “Nie mam się w co ubrać, a do tego szafa mi się nie domyka”.  A przecież we wszystkim tym chodzi o to, żeby szafa się domykała, ubrania dopinały, tak jak budżet na nie.

Majka

Źródła zdjęć: 1, 2

Share
  • Otóż to, oszczędzanie to nie tylko „nie kupowanie”, tylko kupowanie mądre. Argument trzymaniem tej samej (szczupłej!) sylwetki też git! 😀

  • zenek73

    Niestety nie mam zdania. Ja kupuję ubrania jak muszę. Ale buty to tylko solidne. Zwłaszcza na zimę. Co z tego że zaoszczędzimy kasę na butach jak potem z mokrymi stopami po brodzeniu w śnieżnej brei (a będziemy wbrew pozorom niedługo brodzili w śnieżnej brei mimo 25 st dziś za oknem) złapiemy infekcję i minimum tydzień z głowy i do tego kasa na leki.
    Ogólnie to ja jestem z tych co ich nie stać na kupowanie byle czego. Kupuję tak rzadko jak to tylko możliwe (i za każdym razem niemal ze łzami w oczach) bo to przecież tylko szmaty…

    • Bo trzeba widzieć na czym oszczędzać:) Buty zimowe zaliczają się do tych rzeczy, na których nie warto, ale też nie ma co bankrutować i kupować tylko markowe, bo za znaczek nie warto przepłacać.