Podobno dla dobra portfela warto planować obiady na kilka dni. Absolutnie sie z tym nie zgadzam. Lepiej planować z dnia na dzień, zgodnie z zasadami kuchni zwanej przeze mnie Scraps kitchen. Wyjaśniając jej założenia w jednym zdaniu: polega ona na przyrządzaniu potraw z tego co zostało z dnia poprzedniego i z innych składników, które zajdziemy w lodówce. Daje to nie tylko odetchnąć budżetowi, ale może dostarczyć też wiele frajdy. Takie wymyślanie jak smacznie wykorzystać to, co zostało, nie zawsze jest łatwe. Jeżeli nie mam sama pomysłu jak spożytkować składniki szukam inspiracji w Internecie, zwykle miksując kilka gotowych pomysłów. Przepisy, które w ten sposób powstają nie zawsze są może super odkrywcze, ale za to zapobiegają marnowaniu sie jedzenia. Oczywiście zdarzają mi się nietrafione pomysły, ale te należą do rzadkości, ku zadowoleniu Pysia, który podobnie jak ja uwielbia jeść, a wszelkie niedobre potrawy jakie próbuję mu wcisnąć taktuje jak zamach stanu.

Chciałabym się z Wami dzielić takimi pomysłami, jak ten z wykorzystaniem kukurydzy lub groszku z puszki i zmiksowanie z tego “pseudo zupy“. Będzie to miało formę krótkich wpisów,, w których będę przedstawiać: jakie produkty mi zostały, co do tego dołożyłam i co z tego wyszło.

cukinia

W zeszły weekend urządzałam małego grilla, na którego Dobrowolska przygotowała żółtą cukinię. Żółta cukinia z grilla to jest mistrzostwo świata i smak zielonej nijak ma się do niej. Niestety sezon na żółtą jest krotki, więc trzeba ją wykorzystywać maksymalnie. Tym razem się nie udało i zostało kilkanaście plasterków, co gorsza zamarynowanych już, wiec nie mogłam ich przerobić na zupę, bo przyprawy, w tym ocet balsamiczny, nie współgrały mi z moją ukochaną zupą z cukinii.

Zostało mi też pól kostki fety, która nie zmieściła się w sałatce. Takie składniki aż prosiły się o przerobienie na zakąski z ciasta francuskiego. Wyjęłam więc z lodówki gotowe ciasto francuskie, które mam prawie zawsze na stanie. Kupuje je w Biedronce, bo najładniej wyrasta i jest najmniej problematyczne.

Posypałam je bułką tartą dzięki, której ciasto nie jest takie mokre, po obłożeniu cukinią, bo bułka wchłania część soku (trik zagapiony od Dobrowolskiej).

Na ciasto ułożyłam cukinię, w równych odstępach i dopiero pociełam na prostokąty, tak aby na każdym był plasterek, dwa cukinii. Na koniec położyłam plasterki fety i wsadziiłam na 10 minut do piekarnika nagrzanego do temperatury 200 stopni.

Co miałam:
żółta cukinia – Kilkanaście plasterków zamarynowanych w oliwie, occie balsamicznym i przeróżnych przyprawach.
ser typu feta – ok. pół kostki
Co dołożyłam:
ciasto francuskie – opakowanie
bułka tarta – odrobina
Co wyszło:
cukinia

Protip: cukinia musi być cieniutko pokrojona, prawie na przezroczyste plasterki, żeby upiekła się w 10 minut. Grubsze trzeba przed położeniem na ciasto  podpiec kilka minut.

Tak jak pisałam na wstępie, w przepisach w stylu Scraps kitchen nie ma zbyt wielkiej filozofii kulinarnej, ale jest za to filozofia oszczędzania. Uważam, że niezależnie od stanu portfela jesteśmy za biedni na marnowanie jedzenia. Maksymalne wykorzystanie żywności, którą kupuję to dla mnie nie tylko kwestia oszczędzania co, pisząc nieco pompatycznie, moralności. Od takie mam zboczenie, że jak wyrzucam jedzenie, które można było jakoś wykorzystać to czuję sie jakbym strzelała do jednorożców, a kto by chciał sie tak czuć? Voldemorta już nie ma, więc prawidłowa odpowiedź brzmi NIKT, to przecież jednorożce!

Gdybyście mieli ochotę to podeślijcie składniki jakie Wam zostają w kuchni postaram się zaproponować jakieś przetworzenie, albo sami podrzućcie Wasze pomysły na wykorzystanie resztek z obiadu.

Majka

Źródło zdjęcia: cukinii

Share