Jeżeli chcesz wiedzieć jak wychować partnera to trafiłeś w idealne miejsce. Tu poznasz odpowiedź na dręczące Cię pytanie: jak sprawić by nasz ukochany/ukochana stał się taki, jak sobie wymarzyliśmy. Wbrew pozorom odpowiedz na to pytanie nie jest trudna.

Nie da się. Po prostu się nie da. Człowiek to nie zwierzę, do cholery! Chcesz kogoś tresować to idź wytresuj siebie żeby zimne piwo z lodówki przynosić, a nie oczekiwać sztuczek na pstryknięcie palcami.

Jak nie pasuje Ci jakieś zachowanie tej drugiej osoby to, to powiedz. Oczywiście możesz też rzucać subtelnymi aluzjami i prowadzić wielodniowe gry psychologicznie, będzie mniej skutecznie, ale za to zabawniej. Nie myśl jednak o wychowywaniu drugiego człowiek pod Twoje wyobrażenie. Ma on swoje wady i zalety. Taki już jest. Nie myśl: „oduczę go wpychania brudnych skarpet pod kanapę i będzie idealny”, „nauczę ją podawać obiad, jak wrócę z pracy i będzie wymarzoną żoną”. To tak nie działa.

Jeżeli wchodzisz w poważny związek z kimś (ślub, wspólne mieszkanie, czy co dla kogo jest miarą związku „na serio”) i planujesz wspólną wieczność lub przynajmniej kilka lat, to zakładam, że znasz wady i zalety tej osoby. Jeżeli nie, to chyba za szybko zdecydowaliście się na ten krok. Nie można deklarować chęci spędzenia wspólnego życia z zastrzeżeniem, że ta osoba zmieni to i to.

jak wychować partnera

Dostaję białej gorączki, gdy słyszę, “myślałem/am, że po ślubie to się zmieni”. Ale dlaczego tak myślałeś/myślałaś? Mieszkaliście 3 lata ze sobą i nagle się dziwisz, że on 2 razy w tygodniu lata do kumpla pograć na konsoli, albo ona rozwala pół wypłaty na ciuchy. Skoro taki miał/miała zwyczaj wcześniej to dlaczego nagle ma się zmienić?

Człowiek nie składa się z klocków lego, z których można wybrać najlepsze elementy i złożyć sobie idealnego partnera, który będzie miał talent kulinarny mamusi, ciało ulubionej aktorki i inteligencje Justyny, z którą się spotykałeś w 2 klasie liceum, ale rzuciła Cię żeby odnaleźć się duchowo. Co zresztą Ci nie przeszkadzało, bo się roztyła i, i tak już nie chciałeś się z nią pokazywać publicznie.

Oczekiwanie, że obrączka ślubna lub klucz do wspólnego lokum to czarodziejska różdżka to jakaś paranoja. Do człowieka można mieć pretensje, że się zmienił po ślubie, a nie że dalej jest taki sam. Oczywiście zmiany są nieuniknione, ale to raczej subtelny proces wynikający z dojrzewania partnera i pojawiających się nowych obowiązków, a nie nagła rewolucja.

Ludzie często mówią: „dlaczego nie możesz być jak :
– dziewczyna Stefana – ona nie robi mu awantur o sesje na peesce”;
– twój kolega Tomek, on cały czas kupuje Paulinie drogą biżuterię”;
– moja mamusia – ona zawsze mi robiła kanapki do pracy bez skórki”.

Chcąc, żeby nasz partner miał cechę innej osoby, zapominamy, że osoba stawiana za wzór ma też swoje wady, które dla nas mogą być wręcz odpychające.

Dziewczyna Stefana, nie krzywi się jak on wiecznie gra na konsoli, ale za to daje mu tylko od święta, Chcesz tego?

Tomek kupuje dziewczynie drogie prezenty, za każdym razem jak ona przyłapie go na zdradzie. Czy za parę kolczyków, byłabyś w stanie wymazać z głowy obraz asystentki klęczącej przed nim?

Argument z mamusią, tatusiem zawsze jest inwalidą, więc nawet nie wysilę się na komentarz. Opowiem Wam za to historię zasłyszaną od koleżanki:

Była sobie para. Wzięli ślub. Zbyt długo wcześniej nie mieszkali ze sobą, więc nie wszystkie swoje zwyczaje znali. On wcześniej mieszkał z rodzicami, ona nie wiem, i nie jest to dla tej historii istotne. W jego domu rodzinnym zawsze były placuszki, które mamusia smażyła co drugi dzień, żeby w miarę świeże były. Po ślubie on domagał się dalej tych placuszków od żony. Początkowo ona myślała, że on żartuje i olała jego prośby. Potem stwierdziła, że raz na jakiś czas może mu te placuszki zrobić, bo co jej szkodzi, ale nie. On musiał mieć placuszki codziennie, żeby je po obiedzie podjadać. Koniec i kropka. Ona ma mu robić te placuszki. Z pomocą przyszła jego mamusia, która go ratowała placuszkami od czasu do czasu, psiocząc na tę straszną żonę, która nie chce mu placuszków smażyć. Koniec, końców skończyło się rozwodem. Owa koleżanka moja, mówiła, że rozwódka, nawet nie potrafiła podać konkretnego powodu, tylko te placuszki cholerne, od których zaczynały się i na których kończyły wszystkie ich kłótnie.

Placuszki to taka mała dygresja, ale zmierzam do tego, że nie możemy oczekiwać, że nasz partner będzie miał same zalety i żadnych wad. Zanim porównasz swoją drugą polówkę, do kogoś innego spójrz na tę osobę szerzej. Czy naprawdę chciałbyś żeby Twój partner był taki jak ta osoba? Pamiętaj, że “taki jak” obejmuje też wady.

A teraz sentymentalna puenta: Ludzi się nie kocha za to co nam dają, jacy są, ale pomimo tego jacy są.

Głupie to, ale mój Pyś jest prawie ideałem (w przeciwieństwie do mnie), a wpychanie skarpetek pod kanapę mu przeszło. Bynajmniej nie dlatego, że udało mi się go zmienić, a dlatego, że zmieniliśmy kanapę i pod nową skarpetki się nie mieszczą. (Tu następuje złowieszczy, triumfalny śmiech).

Majka

Źródło zdjęcia: 1

Share
  • eV

    Na dokładnie taki tekst liczyłam po przeczytaniu tytułu 🙂

    • To dobrze czy źle?

      • eV

        Zdecydowanie dobrze. Ogólnie nie lubię tekstów o relacjach damsko-męskich i często otwieram je tylko po to, aby się z nimi nie zgodzić. U Ciebie za to spodziewałam się trochę bystrzejszych przemyśleń niż na większości blogów o takiej tematyce i się nie zawiodłam – choć tytuł był dość wątpliwy.

        • Aż się zaczerwieniłam po takim miłym komentarzu.
          A tytułować teksty uczyłam się od SE i Faktu;)