W ten weekend odkryliśmy z Pysiem nową jednostkę miary czasu: litrogodzinę.

Jak można mierzyć czas w objętości? Bardzo prosto i jestem pewna, że nie raz tak robiliście.

Letni czas wolny spędzamy z Pysiem na obrabianiu pańszczyzny w domu (ewentualnie na spokojnych spotkaniach ze znajomymi połączonych z partyjką krykieta – tej wersji będziemy się trzymać). Tak było i tym razem. Pod koniec niedzieli zostało jeszcze kilka rzeczy do zrobienia, ale trzeba przecież też odpocząć i tak oto, siedząc na tarasie, zdefiniowaliśmy litrogodzinę:

Majka: – To co idziemy odchwaszczać?
Pyś: – Wypijemy najpierw po jednym piwku?
Majka – Przekonałeś mnie.

Pół piwa później:

Majka:  – Zauważyłeś, że ostatnio wszystko mierzymy w piwie?
Pyś: – Nie wszystko…
Majka – Tak jakby ilość wypitego piwa była jednostką czasu.
Pyś: – Piwogodzina!
Majka: – Lepiej litrogodzina, bo czasem pijemy wino i inne rzeczy.
Pyś: – Słusznie… To co odchwaszczamy.
Majka: – Za pół piwa?
Pyś: – Ok.

 

I tak o to coś, co było znane od wieków, zyskało swoją nazwę i definicję:

litrogodzina

Oczywiście litrogodzina ma też swoje inne odmiany: serialogodzinę, gdy mówimy “Obejrzyjmy odcineczek i wtedy wstawimy pranie”, fajsogodzinę: “Tylko sprawdzę FB i biorę się za pisanie magisterki” itd.

Majka

Share
  • Olka

    Oj tak, dla czytelników jeszcze rozdziałogodzina, a dla śpiochód drzemkogodzina!