Jeśli mieliście to szczęście i udało Wam się sprzedać duszę i lwią cześć zarobków w zamian za kredyt na kilkadziesiąt lat, w nagrodę czeka Was parada atrakcji pod tytułem urządzanie własnego gniazdka.

Któż z młodych małżonków “na swoim” lub singli, pragnących załapać się na mieszkanie dla młodych, nie marzy o tych pełnych radości chwilach wybierania kafelek, paneli, kolorów i mebli do własnego m-ileś tam. Każdy, kto tego nie przeżył. Osoby, które mają to za sobą zdają sobie sprawę, jak ta, z pozoru przyjemna, czynność może zamienić się w drogę przez mękę. Mam nawet znajomych, którzy dostali takiej traumy, że odmawiają poruszania tematu niewykończonych jeszcze pokoi udając, że ich nie ma, byle nie musieć znów patrzeć na farby i panele. Dlatego zawsze powtarzam, że wykańczanie wykańcza.

Oczywiście skoro zakupiliśmy już własne lokum to chcemy, jak najszybciej w nim zamieszkać. Nie opłaca się płacić rat i wynajmu jednocześnie albo ciężko nam się przyzwyczaić do tego, że teściowa co rano przynosi do łóżka naszemu mężowi śniadanie, czy że mieszkanie z trójką dzieci w kawalerce jest troszkę klaustrofobiczne itd. Niestety żeby móc się wprowadzić potrzebujemy pieniędzy na wyszykowanie mieszkania. Dużo pieniędzy. Więcej niż się spodziewaliśmy. Dużo więcej niż wyliczyliśmy w trakcie skrupulatnego planowania.

urządzanie łazienki

Nawet jeżeli planujemy zamieszkać na placu budowy, a potem po kawałku wykańczać to i tak potrzebujemy pewnego minimum. Chodzi tu o łazienkę, w której musi być jakiś rodzaj prysznica lub wanny i toaleta. Oznacza to, że wykańczanie zaczynamy od najbardziej pracochłonnego i wykańczającego, pod względem nerwom i finansowym, pomieszczenia. Wybór glazury to najbardziej traumatyczny element całego urządzania. Panele jest stosunkowo łatwo zmienić, kolor ścian też nie jest trudny do odczarowania, meble też łatwo wymienić, ale kto raz przeżył kładzenie kafli itp., szybko nie zatęskni to tych atrakcji. Dlatego ich wyborowi trzeba poświecić sporo czasu. Najlepszym i najgorszym rozwiązaniem są beże, brązy, biel i szarość. Najlepszym, bo mamy szeroki wybór. Najgorszym, bo mamy szeroki wybór. Niby możecie znaleźć coś, co na pewno będzie pasować do waszej wizji, ale jest tego tyle, że dostajecie oczopląsu. W innej kolorystyce wybór jest znikomi i trzeba pamiętać, że trudniej dostać takie miłe gadżety jak kubek na szczoteczki w odpowiednim odcieniu. Osobiście od dwóch lat poluje na prostokątny dywanik do łazienki w takie żywej czerwieni, bo takich w ciemnej czerwieni to od groma jest.

Same płytki to już spory wydatek, ale nawet jak zainwestujecie w wersje ekonomiczną za ok. 30 zł za metr to i tak zbledniecie jak policzycie ilość metrów. Następnie przy kasie znów się zgarbicie, gdy przyjdzie zapłacie za kleje, fugi oraz inne substancje i elementy potrzebne do przyklejenia płytek na ścianie. Potem dostaniecie cholery, jak się okaże (lub fachowiec wam to uświadomi), że płytek kupuje się więcej niż nominalnie wychodzi metrów, a to co napisali o wydajności kleju na opakowaniu to bzdura i trzeba dokupić jeszcze raz tyle.

Wszystkie te atrakcje czekają was dopiero po tym, jak się okaże, że trzeba w łazience przekuć kilka rur, bo w trakcie euforii, że mieszkanie takie ładne nie pomyśleliście, że jednak wolicie prysznic niż wannę, i że potrzebny jest jeszcze odpływ do pralki.

Wybór całej armatury to też nie lada zabawa. Bo przecież muszą do siebie pasować, mieć turbo ważne funkcje i nowoczesny design. Jeżeli serio uważacie, że ktoś zauważy, że muszla i umywalka mają o jedną setną inny ton bieli, to z chęcią będę was odwiedzać w szpitalu po załamaniu nerwowym jakie na własne życzenie sobie zafundujecie. Ważne żeby wybrać dobre elementy łazienkowego wyposażania. Uwaga! Napisałam dobre, nie markowe, nie drogie, dobre! Skąd wiedzieć jakie? Skoro jesteście na tym blogu to chyba umiecie obsłużyć Internet 🙂 Szukajcie, czytajcie, porównujcie. Róbcie to jednak bardzo nieufnie, bo w sieci pełno sponsorowanych artykułów i opinii. Czytajcie fora dla zwykłych ludzi albo poszukajcie forum dla fachowców, gdzie dzielą się pomiędzy sobą opiniami. Pytajcie osób, które będą wam montować to wszystko. Weźmy na przykład takie stelaże podtynkowe do muszli WC. Powszechnie uważa się, że te niemieckie są najlepsze, co oczywiście odbija się na ich cenie. Można ograniczyć ból portfela wybierając niegorsze polskie, takie jak Koło czy Cersanit.

Co do płytek też nie warto inwestować w te najdroższe, ale i w najtańsze nie ma co uderzać. U mnie wiszą takie za 35 złotych i nic i się nie dzieje, przy kładzeniu i cięciu też nie wykazywały większej podatności na pękanie niż inne, które mamy.

Najważniejsze w urządzaniu łazienki są: wygoda w użytkowaniu i pomysł. Bo piękne kafle nie uratują łazienki, która jest nudna albo co gorsza upstrzona zbyt dużą ilością dekorów (to takie specjalne płytki często mniejsze, lub bardziej wzorzyste, których się używa jako ozdobników w danej kolekcji płytek). Warto podpatrywać u znajomych rożne rozwiązania i słuchać każdego ich marudzenia (uwaga o braku kontaktu do podłączenia suszarki przy umywalce niech będzie dla Was jak złota rada). Kopalnią takich ostrzeżeń, są na forach wątki w stylu “Gdybyś jeszcze raz projektował łazienkę to co byś zrobił inaczej”. Można też samemu zadać takie pytanie na forum (polecam szczególnie forum Muratora).

Jeżeli fundusze mamy mizerne warto rozważyć bez czego jesteśmy w stanie jakiś czas przeżyć. U nas była to umywalka w łazience i zlew w kuchni, które przez długi czas były zastępowane przez prysznic. Było to uciążliwe, ale dzięki temu mogliśmy dłużej poodkładać i wybrać coś co bardziej nam się podobało, ale mniej pasowało do naszego portfela.

Wszystkie te atrakcje związane z planowaniem łazienki będą przebiegać w oparach pyłu i hałasu. Poza oczywistymi względami (trzeba mieć gdzie siusiu zrobić) warto zacząć od łazienki żeby nie uświnić wszystkiego w trakcie jej urządzania np. klejem od płytek i wszechobecnym pyłem, bo nie ważne jak szczelnie zatkacie kocem i folią wszystko, to i tak się naniesie.

Jeżeli w Waszym lokum łazienka i toaleta to oddzielne pomieszczenia to zacznijcie od wstawienia w toalecie najtańszego kibelka. Taki zwykły już za 50 złotych z przyłączeniem dostaniecie (tylko zakręcajcie wodę przy nim gdy wychodzicie z domu, bo może być niepewny). Potem wykończcie całą łazienkę i dopiero wtedy zabierz się za toaletę i kupcie docelowy tron (pewnie w jakimś dziwnym kształcie).

haczykiNajważniejsze, co musicie zapamiętać to, to że każdą najmniejszą decyzję musicie przeanalizować i wygoolować, najlepiej kilka razy. Nawet taką pierdołę, jak wieszak na ręcznik. Jak już wywiercisz dziurę w płytce to nie ma odwrotu, a zbyt nisko lub daleko zawieszony ręcznik bardzo irytuje. Co prawda możesz się wycwanić jak ja i kupić takie samoprzylepne haczyki. Już dawno przestali je produkować tylko z plastiku w owalnym kształcie. Teraz można wybierać nie tylko w kolorach, ale wzorach i materiałach i jakby co łatwo je zdemontować. Generalnie jestem zwolenniczką tymczasowości wszystkich rozwiązań. Lepiej od razu planować wszystko tak żeby łatwo było to zmienić. Wolę kupić tańsze elementy, których nie będzie mi szkoda pozbyć się za kilka lat kiedy znudzi mi się wystrój i wymyślą ciekawsze wzory, albo dojdę do wniosku, że dwa miesiące planowania gdzie umiejscowić ten cholerny wieszak na ręczniki nic nie dały i jednak lepiej gdyby był z drugiej strony 🙂

Życzę powodzenia we własnej walce z urządzaniem!

Majka

Share