Styczeń powinien być nazwany miesiącem picia i niepohamowanego imprezowania. Zaczyna się od Nowego Roku, ciągnie się przez karnawał, czasem zahacza o ferie i koniec sesji. Jest jednak jeszcze jedna okazja do której czytelnicy Za biednych na sushi powinni pamiętać: Urodziny Esia.

Prototyp koszulki z linii „esio style”
Dzień ten co roku obfituje w niezwykłe wydarzenia. Krążą legendy, że gdy Esio się rodził krowy dawały wódkę zamiast mleka, drzewa zieleniły się z radości pomimo siarczystego mrozu, a ludzie z niewiadomych przyczyn odczuwali przemożną chęć wznoszenia toastów.
W tym roku zapowiadała się delikatna najebka w doborowym gronie, ogłoszona za pomocą Facebooka. Na stronie wydarzenia znalazła się taka oto zapowiedź:

“Esio jest niczym wino, im starszy, tym lepszy – opowiada jeszcze gorsze suchary i jeszcze krócej się zastanawia, zanim coś powie 🙂

W związku z powyższym jest co świętować, ale że Esio już się w życiu wybansił na parkietach Trójmiasta, proponujemy stateczne dziadowanie u nas na na chacie, w menu oczywiście symboliczny szocik, dobre miażdzycogenne żarełko i planszówki 😀 Jeśli namówicie Esisława, możemy się potem wybrać do Cafe Szaffe, ewentualnie do Bunkra, jeśli Marek nadal jest takim fanem 😀

Jeśli komuś nie pasuje termin, to szybko dajcie znać, dostosujemy się, nie został ustalony na sztywno 🙂

Buziaczki!

Pozdrawia jednoosobowy komitet organizacyjny w osobie Ani :)”

Nie zabrakło też regulaminu imprezy stworzonego przez Esia:

“Regulamin przyjęcia:
3. Esio w każdym momencie może zarządać zmiany muzyki na Jack Sparrow lub Kocham Kocham Kocham.
1. Obowiązuje strój nieformalny, tzw. esio style, brak koszul, zamiast tego t-shirt oraz bluza. Dodatkowe punkty za pogniecioną garderobę.

7. Kawały opowiadane przez esia są śmieszne, zawsze.

2. Esio zastrzega sobie prawo do pominięcia dowolnego punktu regulaminu w dowolnym momencie.
4. Esio może opowiedzieć głupią historię z życia esia dowolną ilość razy. Niedozwolone są teksty w stylu „Esio, już to opowiadałeś…”.
6. Punkty regulaminu mogą być ułożone w dowolnej kolejności.
12. Esio w każdym momencie może zmienić dowolny punkt regulaminu oraz wprowadzić nowy.
92. Szymon nic nie niszczy oraz nie rozlewa. :P”

Ku wielkiemu niezadowoleniu Esia, Pyś nie potwierdził swojego przybycia. Musiałam interweniować i wyjaśnić te kwestię. Jak się okazało Pyś był wielce niepocieszony brzmieniem punktu dotyczącego stroju i zakazu ubierania koszul. Dostał dyspensę od Esia i mógł przyjść w czym chciał. Jego strój jednak sprawił, że uzyskał skrajnie niskie noty w konkursie ogłoszonym przez Esia w ostatniej chwili:

“UWAGA! Konkurs lastminet.

Można przebrać się za esia!
Kto zdobędzie więcej punktów wygrywa.

Zasady punktowania:
1. Koszula = -1000 punktów
2. Marynarka, garnitur, etc. = dyskwalifikacja
3. Za duża bluza z kapturem = 10 punktów
4. Pognieciony sweter = 5 punktów
5. Koszulka niedpasowana kolorem do górnej części garderoby = 5 punktów (bonus 5 punktów za wystający kołnierzyk)
6. Koszulka wystająca z dołu = 5 punktów
7. Klapki kubota = 10 punktów (trzeba w nich przyjść, przebranie butów na klapki kubota przed wejściem, dyskwalifikacja)
8. Dół i góra garderoby niedopasowana kolorami = 5 punktów
9. Nieogolenie = 5 punktów
10. Pognieciona koszulka = 5 puntków
11. Opowiedzenie suchara na wejściu = 5 punktów (bonus 10 punktów za spalenie)
12. Opowiedzenie śmiesznego suchara na wejściu = -100 punktów

Zachęcam do zabawy, bo w puli nagród znajdują się takie cenne podarki jak np. uścisk ręki esia, uścisk drugiej ręki esia, kolejka z esiem, wieczna chwała, stanowisko w zarządzie wspólnoty W#######w itp.”

Po zobaczeniu tego regulaminu walczyła ze mną chęć wylaszczenia się z pragnieniem otrzymania tak wartościowych nagród. Wygrała chęć wylaszczenia się (w końcu jestem kobietą). Żeby jednak całkiem nie wypaść z konkurencji do sukienki przyczepiłam plakietkę z napisem „CZŁOWIEK ESIO TO JA”. Zyskałam sporo punktów za pomysłowość i walczyłam o pierwsze miejsce z bratem Ani. Udało mi się go zdyskredytować kiedy uzmysłowiłam Esiowi, że t-shirt, który mój konkurent ma na sobie został wtórnie pognieciony tzn. najpierw go wyprasowano, a potem pognieciono (zostały kanty od prasowania na rękawkach). Esio był tak oburzony tym niecnym zagraniem, że zdyskwalifikował oszusta i wyszłam na prowadzenie. Niestety wpadła para znajomych Esia i dziewczyna zakasowała konkurencje swym strojem. Pomyślała o wszystkim! Miała nawet skarpetki nie do pary i to dziurawe! Zdesperowany brat Ani próbował zmusić ją do udowodnienia, że się nie ogoliła, ale to było już bez znaczenia, bo sypała sucharami z rękawa, cały czas oddalając nas wszystkich od upragnionej chwały i uścisku ręki Esia.
Potem graliśmy kulturalnie (taaaa…) w TABU, genialną grę której opis i wszystkie anegdoty z nią związane zasługują na osobny wpis. Nie zabrakło też tematu przewodniego, który wprowadził solenizant. Opowiedział nam o pewnym panu, który na stronie reddit.com (taki ichni wykop) założył wątek AMA (skrót od angielskiego zwrotu “Ask Me Anything” czyli “Zapytaj mnie o cokolwiek” ). Osoba zakładająca taki temat musi odpowiadać na wszystkie pytania użytkowników. Ten pan nie narzekał na ich brak zwłaszcza, że w opisie wątku AMA wyjaśnił, że ma dwa penisy. Esio w sobie właściwy sposób opowiadał nam o tym nie omieszkawszy prezentować zdjęć. W ten o to sposób motywem przewodnim stał się człowiek o dwóch penisach.
Na koniec tego długiego opisu imprezy, która pochłonęła takie ilości jedzenia i napojów, że na koniec trzeba było zagryzać wódkę szynką, bo nic już innego nie było, opowiem jak Esio w dniu imprezy spalił kolejnego suchara:

– Ania, Ania! Mam genialnego suchara od Magdy. Posłuchaj:

Co wyszło Zeusowi w narko-testach?
Że Bierze!
HAHAHA!

– Nie rozumiem.

– No o to chodzi, że ten dowcip jest bezsensu.

Kilka minut później Ania czyta oryginalną wersję dowcipu od koleżanki:

Co wyszło Zeusowi w narko-testach?
Że Bierze Herę.


A teraz zbiorowym facepalmem uczcijmy mistrza palenia sucharów: Esia!

Majka

Share