Na pewno każdy z was wie dlaczego różne pary ze sobą zrywają. Ba, na pewno wiecie dlaczego znajome pary też w najbliższej przyszłości się rozstaną, chociaż oni sami są tego nieświadomi i planują wspólne życie.
Tak, oni jeszcze nie wiedzą, że nie mają prawa być razem szczęśliwi, ale my już wiemy!
Ostatnio siedziałam sobie kulturalnie u Ani D. i Esia, czekając, aż Pyś mnie odbierze po Zumbie (TAK! możecie być dumni, w końcu udało mi się kilka razy iść i nie zgubić się w Mc po drodze!). Chociaż może nie do końca kulturalnie, bo Esio właśnie kłócił się z Anią, czy może przy mnie zdjąć skarpetki, bo zawsze tak robi jak siedzi przy kompie, a ja to prawie rodzina. Kłótnie przerwał gwałtownie, gdy usłyszał mój komentarz do jakiej fotki opublikowanej na fejsie dotyczącej odwiecznej wojny o kołdrę między kobietą, a mężczyzną. Stwierdziłam tylko, że ja zawsze też zabieram Pysiowi kołdrę. Esia wmurowało w fotel. Kazał Ani zamilknąć (a on rzadko każe coś zrobić Ani) i pełen niedowierzania zapytał:
Esio: – Śpicie pod jedna kołdrą?!
Majka: – No, tak…
Esio: – ROZWÓD! 
Ania D.(gdy wyszła już z szoku, że kazał jej zamilknąć): – Esio, co jest?
Esio: – Czy ty słyszałaś? Oni.. oni spią pod jedną kołdrą. Rozwód! Będzie rozwód!
Ania D. (spojrzała na mnie z politowaniem): – Przykro mi kochanie, ale Esio ma rację będzie rozwód. My też byśmy się rozwiedli, gdybyśmy nie zainwestowali w drugą kołdrę.
Pomyślałam, że opary ze skarpetek wepchniętych pod biurko przez Esia im zaszkodziły, ale potem sobie zdałam sprawę, że takich absurdalnych teorii na zerwanie jest pełno.  Przykładowo:
1. Spotykają się od gimnazjum/liceum – na pewno ze sobą zerwą!
2. On jest koksem do kwadratu, a ona typem kujonowatej prymuski – ten związek nie ma szans. Para musi mieć wspólne zainteresowania.
3. Nie mieszkali ze sobą przed ślubem – po roku się rozwiodą. Na bank!
4. Spotykali się tylko półtora roku przed ślubem – za mało się znają, są jeszcze na etapie zakochania. Jak opadną klapki z oczu to bajka się posypie.
5. Nie bzykolili się przed ślubem – będa mieli straszny sex. Może nie rozwód, bo to katole, ale na 100% nie będzie im się układać
Itd.
Zgadzam się i nie zgadzam z każdym z tych punktów!
Ad. 1 Zawsze patrzyłam sceptycznie na pary z takim stażem. No bo, jak można traktować poważnie związek, który się zaczęło w wieku 14 lat? Przecież teraz są zupełnie innymi ludźmi, dorosłymi, mają już inne zainteresowania, charaktery. Będą chcieli spróbować czegoś innego. I bach koniec związku. Pewnie są ze sobą już z przyzwyczajenia…
Znając żywe zaprzeczenie, że takie związki są skazane na porażkę zmieniłam trochę zdanie. To prawda są już inni, ten związek jest już zupełnie inny, ale oni dorastając dostosowywali się do siebie. Wychowali siebie na wzajem na idealnych partnerów dla siebie, wspólnie ukształtowali swoje charaktery. Czy można znaleźć lepiej dopasowaną do ciebie osobę, niż ta której dorastanie polegała na dopasowywaniu się do ciebie? No można np. ja i Pyś:P, ale w takich związkach od gówniarza dostajesz partnera uszytego na miarę.
Ad. 2 Jak oni się poznali? Serio, jak? Przecież nie mają nic wspólnych zainteresowań??
W związku nie chodzi o wspólne zainteresowania. Bo w stałym związku masz mało czasu na kultywowanie wspólnego hobby, za to mnóstwo na zmywanie, sprzątanie i podejmowanie decyzji tak ważnych, że wolisz się schować pod kołdrą niż o nich myśleć. A przy odrobinie szczęścia, jak wystarczająco długo posiedzisz pod kołdrą, to same się podejmą. Żeby przetrwać codzienność ważniejsze są wspólne wartości i podejście do życia. Jeżeli oboje uwielbialiby czytać książki i ścigać się na gokartach to i tak wyszło by z tego gówno, jeżeli jedno uważałoby, że najważniejsza jest rodzina, a drugiemu zależałoby na tym by hajs się zgadzał. Wyobraźcie sobie, że muszą zdecydować czy przenieść się z Trójmiasto do Warszawy? Wspólne zainteresowania im w tym nie pomogą, bo większość mogą realizować wszędzie, ale wspólne wartości już tak (gdzie dzieci będą miały lepiej, gdzie znajdziemy lepszą prace itp.).
Zresztą może Pan Koksik lubi inteligentne laski, a Pani Kujon tęskni za partnerem, który się nią zaopiekuje, a nie, będzie debatował co by na jej potrzebę bezpieczeństwa powiedział Freud.
Ad. 3 Szczerze wierzę, że trzeba ze sobą pomieszkać przed ślubem, chociaż powoli zaczynam do siebie dopuszczać możliwość, że osoby, które tego nie zrobiły też mają szanse na udany związek. Nie znam jednak przykładów par, które są super szczęśliwe pomimo tego, że nie mieszkały ze sobą przed zaobrączkowaniem, więc nawet nie mam jak obalać tej przyczyny zerwania. W sumie to ja w ogóle nie znam par, które ze sobą nie mieszkały przed ślubem…
Ad. 4 Kurde, jak można znać się tak krótko i pakować w małżeństwo? Debile, niedojrzali emocjonalnie. To była autowrzuta :). U nas wszystko przebiegło dość szybko. Od zaręczyn do ślubu minął miesiąc, a wcześniej spotykaliśmy się tylko półtora roku. Oczywiście w gimnazjum to jest całą wiecznością, ale jak się ma po dwadzieścia kilka lat i chce się związać na całe życie to w kij krótko. Znam taką parę, która zaręczyła się po 3 miesiącach o_O. I nie były to takie zaręczyny: „Ok, zaręczamy się, bo głupio mi nazywać ciebie konkubiną, ale ślub za kilka lat”. Pierwotnie byłam przerażona ich pomysłem, a potem doszłam do wniosku jak przeżyją przygotowania do ślubu to wszystko przeżyją.
W tak wczesnym stadium związku, człowiek wciąż jest jeszcze na etapie zakochania, wiec jest odurzony i zalepiony i nie powinien podejmować ważnych decyzji.
Wszystko to prawda, jednak ważniejsze od czasu jaki minął jest to, jak on wyglądał. Bo w 3 miesiące można przeżyć związek intensywniej, niż niektórzy przez kilka lat go przeżywają (zwłaszcza ci co ze sobą nie mieszkali). W rok czasu możesz już uodpornić się na skarpetki pod biurkiem i niepozmywane talerze. Dlatego krótki staż związku przed ślubem skreślam z listy przyczyn rozwodu.
Ad. 5 Jak tak można? Przecież nie będą wiedzieć czy do siebie pasują itd.
Takie tam pitolenie. A co ma tam do siebie nie pasować? Jest tyle pozycji, że nawet jak niektóre im nie będa leżeć (lub stać :>), to mają jeszcze spory wachlarz możliwości. W związku nie będzie im się układać przez seks, jeżeli nie będą mówić sobie co im nie pasuje, a co tak. Równie dobrze mogą zacząć baraszkować przed ślubem i im nie będzie szło, bo będzie im głupio powiedzieć. W takim wypadku winą rozpadu związku nie będzie brak dopasowania w łóżku, tylko brak szczerości i zaufania.
Nie będę wciskać kitów, że seks nie jest ważny w związku, bo jest, ale ile czasu spędzacie na figlowaniu, a ile na zmywaniu? (To może akurat nie jest zbyt dobry przykład, bo my z Pysiem baaardzo unikamy zmywania, ale wiecie o co mi chodziło).
Za kilkadziesiąt lat, nie będzie już ani chęci, ani siły, a gotować, prać i wspólnie oglądać telewizję będzie trzeba. Dopasowanie charakterów (na zasadzie podobieństw, przeciwieństw czy uzupełniania się, bo wszystkie warianty w praktyce mogą się sprawdzić) jest ważniejsze i przekłada się na dopasowanie preferencji, więc nie biczujcie ludzi, którzy pierwszy raz sprawdzili, że cześć A pasuje do części B, po długim czasie wspólnego życie. Oni mogą wiedzieć o intymności dużo więcej.
W żadnym z powołanych powyżej przykładów, związki nie rozpadną się dlatego, że ludzie do siebie nie pasują, że nie są szczęśliwi. O nie, oni się rozstaną, bo to nie logiczne żeby im się udało. Co z tego, że dobrze im się razem, że w życiu kierują się tymi samymi wartościami, że mają te same cele. Nic. Rozstaną się, bo śpią pod jedną kołdrą:)
Majka
Share
  • Ja poproszę wręcz przeciwny temat: "Ambaras – czyli żeby dwoje chciało" bo się na okrągło z tym borykam

    • Białogłowy Cie namawiają na harce, ale Ty się bronisz ręcami i nogami?

  • Anonymous

    znasz parę, która nie mieszkała ze sobą przed ślubem i może krótko, bo krótko, ale mają się dobrze 🙂
    m&m od Esiów, pozdro!

    • Patrz, rzeczywiście:P Ale uwzględnię Was po 2 rocznicy 🙂

  • Aniu,
    Otóż znasz osobę, która nie mieszka ze swoim facetem przed ślubem. Jestem nią JA 🙂 bo czy mozna nazwać mieszięczne wspólne pomieszkiwanie mieszkaniem? Chyba nie. Czy się rozstaniemy? Mamy nadzieję, że nie 😉 powiem Ci za kilka lat.
    Co do pkt. 5 – mam znajomych, którzy byli parą ok. 8 lat przed ślubem – tak, tak i nie spali ze sobą, ot panna wymyśliła, ze chce zachować czystość. Dziś są 3 lata po ślubie, właśnie urodziła im się córcia, a oni – oboje zgodnie twierdzą, że dopiero teraz poczuli co to jest prawdziwa miłość i kochają sie jeszcze bardziej 🙂
    Sciskam

    • To poczekam kilka lat na odpowiedź 🙂