Natchniona dzisiejszą wizytą w galerii handlowej, postanowiłam podzielić się kilkoma pomysłami na niekonwencjonalny prezent dla Faceta. Pokażę Wam tylko te prezenty, które sama kiedyś kupiłam Esiowi, więc weźcie poprawkę na współczynnik geekowatości moich propozycji 🙂
 
1. Zdalnie sterowany helikopter
Właściwie nie wiem, czy powinnam Wam polecać kupno tego „czegoś”… Z jednej strony radość Esia była ogromna i cieszył się już nie jak mały chłopiec (bo tak cieszy się nawet z bardziej wymyślnego obiadu), ale piszczał jak niemowlę, któremu zrobi się „A kuku!” po raz pierwszy. Nie mogę jednak powiedzieć tego samego o sobie. Oczywiście nie miałam zamiaru bawić się helikopterem (nie pozwoliłby mi), ale to pioruństwo jest po prostu koszmarnie głośne! Dlatego też Esio bawił się swoją nową zabawką tylko wtedy, gdy mnie nie było albo gdy szłam pod prysznic. Żarty skończyły się jednak wtedy, gdy zauważyłam, że nasz papierowy klosz do lampy dorobił się nacięć nieznanego pochodzenia. Esio długo się wypierał, ale w końcu go przyłapałam na niszczeniu naszego skromnego dobytku. W nowym mieszkaniu jeszcze nic nie zniszczył, ale to pewnie kwestia czasu.
Z kwestii praktycznych – ogromny wybór tego typu zabawek jest na allegro.pl, można je kupić już za ok. 80 złotych. Zwróćcie jednak uwagę na to, żeby wybrany przez Was model miał żyroskop!
2. Pulsometr

Esio, poza siedzeniem przed kompem oraz byciem upierdliwym (poziom master), uwielbia także bieganie. Historia przypomina trochę Forresta Gumpa, ale Esio pewnego razu postanowił pobiegać i tak mu już zostało – true story!

Bieganie wbrew pozorom nie jest jednak taką prostą dyscypliną sportu i nie mówię tu o barierze przebiegnięcia magicznych 100 metrów poza bramę osiedla. Biegać też trzeba umieć i przede wszystkim trzeba umieć dostosować szybkość do… chyba tętna (?). Jak widać nie jestem specjalistą od biegania, ale wiem na pewno, że Esio po pierwszym treningu z pulsometrem stwierdził, że przez ostatnie lata biegał źle i dopiero ten gadżet mu to uświadomił. Od tej pory bez pulsometru nie ma treningu J Pulsometr można dostać w każdym dobrym sklepie sportowym (w galeriach handlowych, w sklepach sieci Decathlon) i oczywiście w Internecie, już za kilkadziesiąt złotych.
Ja pierwszy pulsometr Esia kupiłam w Intersport i zapłaciłam za niego dużo więcej niż życzyli sobie Państwo z allegro, ale takie jest życie, od tej pory nigdy nie kupuję prezentów na ostatnią chwilę! Polecam (tzn. Esio poleca) pulsometry marki Sigma, są w dobrej cenie i mają sporo ciekawych i przydatnych bajerów – model używany przez Esia na zdjęciu poniżej (PC 25 10). Sprzedawcy w sklepach sportowych polecają też produkty marki Polar, ale ceny są dosyć wysokie – najtańszy, jaki widziałam w sklepie stacjonarnym, kosztował 219,00 złotych, a bajerów nie miał właściwie w ogóle (bajery są oczywiście najważniejsze!).
3. Domowy minibrowarTo był prawdziwy hit zeszłorocznych świąt JEsio, jak każdy absolwent Politechniki Gdańskiej, uwielbia piwo. Jako totalny nerd zakochał się w dodatku w idei robienia piwa samodzielnie, więc kupno minibrowaru było tylko kwestią czasu. Oczywiście go ubiegłam! Przed zakupem radzę przemyśleć:
– czy będziecie potrafiły znieść jeden dzień (przed każdym procesem produkcyjnym), który Wasz Facet spędzi nad ogromnym wiadrem, dezynfekując butelki i sprawdzając kapslownicę;
– czy macie w domu miejsce na 20 – litrowe wiadro z warzącym się piwem i jakiś pierdyliard butelek, w których piwo będzie później leżakować;
– czy w razie niepowodzenia eksperymentu będziecie potrafiły z kamienną twarzą powiedzieć, że piwo jest pyszne, najlepsze, jakie piłyście. Zaznaczam, że zrobienie piwa nie jest taki proste jak w opisie aukcji na allegro i wymaga poświęcenia sporej ilości czasu na dokładne przemyślenie całej procedury, poczytanie specjalistycznych stron itd. Mi pierwsze piwo Esia smakowało (Esio, naprawdę!), ale dobrze schłodzone, przy czym na pewno nie był to efekt sklepowego Żywca (i dobrze!), smak był specyficzny, zdecydowanie na plus. W każdym razie nie trudno o porażkę, ale trzeba próbować!;
– czy nie przeszkadzają Wam pielgrzymki poszukiwaczy zaginionej Arki, tzn. jego kumpli – mi nie, bo ja prowadzę dom otwarty, ale lojalnie ostrzegam 🙂
Ja minibrowar Esia kupiłam za 200,00 złotych, ale to był bardzo bogato wyposażony zestaw, oczywiście z brewkitem (czyli z puszką, w której jest mieszanka do zrobienia piwa). Poza tym były w nim: wiadro, kapslownica, kapsle, cukromierz, taka dziwna rurka do tego wiadra, szczotka do czyszczenia butelek… I pewnie coś jeszcze, ale już nie pamiętam, w każdym razie to był największy piwny wypas na allegro! W tym roku podobne  można kupić za ok. 170,00 złotych (plus koszty wysyłki). Są też tańsze zestawy, widziałam takie za 100,00 złotych, ale niestety pewnie część rzeczy będzie trzeba do niego dokupić. Prezent nie jest więc z kategorii najtańszych, ale radocha Esia sięgnęła zenitu.
Na tym kończę moją męską wyliczankę, w następnym odcinku prezenty dla rodziców!
xoxo
D.
Share
  • Mój książę za taki minibar byłby gotów zabić 🙂 Prezent faktycznie troszkę drogi więc pewnie nie kupię go na święta, poczekam do urodzin 🙂

    • Zawsze można zmobilizować kilka osób i złożyć się na jeden wspólny prezent od Mikołaja 🙂