Męska grypaPrzedstawiałam wam kiedyś moją teorię o dwóch podejściach mężczyzn do chorowania. Jak już zauważyliście mój Pyś to typ bohatera, czyli taki co nie pójdzie do lekarza dopóki ma siłę uciec żonie, która go ciągnie na badanie. Z kolei Esio to drugi typ, czyli taki, który raz kichnie i jest tak obłożnie chory, że nie może nawet sam się wysikać.

Jakiś czas temu, w pewną sobotę, dostaję telefon od Dobrowolskiej:

Dobrowolska: – Cześć. Masz chwilkę?
Majka: – Tak, a co się stało?
Dobrowolska: – To dam, ci Esia, bo kazał mi do ciebie zadzwonić.
Esio (podniosłym tonem): – Dzwonię do ciebie, gdyż ponieważ jesteś jednym z moich kontaktów, zabezpieczających mój profil na fejsbuku. Dlatego uznałem, że powinienem się z tobą pożegnać gdyż umieram.
Majka: – To nie dobrze, a na co umierasz?
Esio (dramatyczna pauza): – Na przeziębienie!
Majka: – A jak się to objawia?
Esio: – Mam bardzo wysoką gorączkę.
Majka: – Ojej, ile?
Esio (do Dobrowolskiej stojącej obok niego): – Ile mam?
Dobrowolska (w tle): – 37.7.
Esio (do słuchawki): – 47 Stopni!
Dobrowolska (w tle): – 37!
Esio: – Ania mówi, że 37, ale dopiero teraz mi zmierzyła. Wcześniej miałem więcej! Byłem tak gorący! Normalnie, mówię ci PRZEDSIONEK PIEKIEŁ!
Majka: – To może się połóż?
Esio: – Tak też uczynię. Dam ci Anię. Ona lepiej opowie o moim dramatycznym stanie.
Dobrowolska: – No cześć kochanie, przepraszam za Esia, ale od rana męczy mnie, żeby do ciebie zadzwonić. Wcześniej mu nie pozwoliłam, bo była 8 rano. Tym razem serio jest chyba chory, więc musiałam się zgodzić.
Majka: – Nie ma problemu. A co z nim?
Dobrowolska: – Nie mam pojęcia, ale ma gorączkę i marudzi gorzej niż zwykle. Muszę lecieć, się nim zająć, bo coś krzyczy. Pa.

Wiem, że ciężko w to uwierzyć, ale Esio jest prawdziwy. Nie wymyśliłam go sobie, ani tej rozmowy. Sama nie wiem skąd Dobrowolska go wzięła. Chociaż właściwie to wiem, ale to historia na osobną notkę.

Majka

Share