nowatorska dietaCzeka mnie ostanie w tym sezonie wesele, nie moje, a przyjaciół, którzy poznali się dzięki nam (Nie ma za co!). W związku przed weselem postanowiłam zastosować pseudo dietę. Nigdy nie byłam na prawdziwej diecie, bo przy moim zamiłowaniu do obżerania się jest to awykonalne. Pseudo dieta polega w moim wypadku na ograniczeniu węglowodanów. Nie jem słodyczy, omijam fastfoody i staram się jeść mięsko z warzywami bez zapychaczy typu: makaron, ziemniaki i pieczywo.
Zwykle wystarczy kilka dni i moja lekko nadwyrężona linia wraca do przyzwoitego stanu. Zależało mi na tym, żeby fałdka brzuszna lekko się wciągnęła i kreacja lepiej leżała. Postanowienie o diecie podjęłam w piątek i miałam wdrożyć od niedzieli (w sobotę nie mogłam, bo planowałam hamburgery na obiad).  Prawie udało mi się trzymać dietę, nie licząc kilku drobnych potknięć.
O to one:
Porcja lodów z bitą śmietaną
Spaghetti bolognese na obiad x2 (jak w każdym przyzwoitym domu obiad robię na dwa dni)
To samo spaghetti z dodatkiem kiełbasy i sosu meksykańskiego (Scraps kitchen – zostało na 3 dzień i nie wiedziałam co z tym zrobić, a mięsa już w tym prawie nie było)
2 podwójne Snickersy – promocja w biedronce + wzięłam przykład z Bridget Jones, która czasem w dietach stosowała zamienniki i twierdziła, że snickers to bliski zamiennik jabłka
2 Big Maci – na jeden posiłek (bo szukałam sukienki i nie miałam czasu zjeść prawdziwego obiadu, a miałam takie kupony, że dwa w cenie jednego i głupio byłoby wziąć jednego)
2 opakowania McNuggets – też na jeden posiłek (musiałam iść na pocztę w pracy i po drodze miałam Mc, a podwójna ilość też wynika z faktu posiadania kuponów)
Ok. 10 mini Prince Polo – Pyś dostał karton na urodziny i trzyma go w pracy i co chwilę brałam od niego do kawy i herbaty
3 zupki w stylu „błyskawiczny kubek” – bo w pracy było zimno
¼ kurczaka z rożna – szukaliśmy dla Pysia krawata i nie mieliśmy czasu gotować
Dziś jest siódmy, ostatni, dzień mojej diety. Najgorsze jest to, że jak nie jestem na diecie to jem znacznie mniej i zdrowiej. Teraz tylko jakieś szybko przemijające zatrucie mogłoby mnie uratować, bo jak to zawsze mawiam:
Nic tak dobrze nie robi na figurę jak małe zatrucie pokarmowe!

Majka

Źródło zdjęcia: 1

Share