Jak poznawałam Pysia byłam totalnym nieogarem kulinarnym. Od tego czasu dużo się zmieniło i nie tyle nauczyłam się gotować, co pokochałam. Uwielbiam wymyślać nowe danie, karmić nimi gawiedź, a potem słuchać pochwał i z mądra miną dyktować przepis, który sama stworzyłam.
Gotować nauczyłam się głownie z Internetu, od Dobrowolskiej, która obiecała mi stworzyć kilka postów na bloga z jej przepisami (CZEKAM!) oraz od mamy.
Z uwagi na moją miłość do gotowania wypracowałam swój własny styl gotowania, który nazwałam „Scraps kitchen”, czyli po prostu gotowanie z resztek. Jako nastolatka miałam obsesję na punkcie książek Joanny Chmielewskiej Teraz moje horyzonty, za sprawą mojego brata, trochę się poszerzyły, głownie na fantastykę. Wracając jednak do Chmielewskiej. W jednej ze swoich książek „Depozyt” opisała ona postać pani Bogusi – świetnej kucharki, ale antypatycznej baby. Owa pani Bogusia wygłosiła, kiedyś opinię, że gotować drogo potrafi każdy głupi, a sztuką jest umieć przyrządzić coś tanio. Ja z kolei dodałam do tego zasadę, że grzechem jest marnować jedzenie, wiec staram się zużywać wszystko, co jest jadalne w moim domu.
Z Pysiem mamy to szczęście, że w ramach wicia gniazdka trafił nam się też kawałek trawnika. W praktyce oznacza to, że jak wpada ktoś do nas w cieplejsze dni to domaga się grilla. Z racji, że rodzinę i znajomych mamy kulturalnych to wpadają z własnymi rzeczami, które można rzucić na ruszt. Sami oczywiście też coś szykujemy, ale zwykle są to mniej typowe dania, bo po kilku grillach w sezonie nie możemy patrzeć na karkówkę i kiełbasę. Razem nasze starania dają ilości jedzenie, które przerastają możliwości przeciętnych ludzi. Niby możemy mrozić, ale czy ktoś z was jadł kiedyś karkówkę z grilla, która został zamrożona po usmażeniu? No kubków smakowych to, to nie urywa.
Tak więc z powodu pani Bogusi i ciągłego grillowania musiałam nauczyć się pożytkować ogromne resztki jedzenia i tak właśnie powstał styl gotowania „Scraps kitchen„. Jak Pyś wreszcie przestanie mnie bić gumowym członkiem (dla niezorientowanych podpowiadam, że to nawiązanie do książki Dziennik Bridget Jones) i pokaże jak się włącza aparat to wrzucę jakiś przepis ze zdjęciami poglądowymi.
Majka
Share