Kategorie
Blog

Świąteczne podsumowanie by Majka

Achhhh ten świąteczny okres, gdy mamy tyle wolnego, że możemy nadrabiać zaległości z całego roku! W moim wypadku, jak zawsze gdy mocno postanowię wykorzystać wolny czas produktywnie, efekty są oszałamiające. Zanim jednak przejdę do radosnego podsumowania tego okresu czeka mnie przykry obowiązek słownego zbiczowania Dobrowolskiej.
Jak pamiętacie w swojej ostatniej notce obiecała, że powstanie kolejna część propozycji prezentowych tym razem z listą „must buy swoim girlfriendom”. Słowa nie dotrzymała. Byliśmy więc zmuszeni ukarać ją okrutnie. Narada co do rodzaju kary przebiegła burzliwie. Propozycje padały przeróżne od zmuszenia do wypici wielkiej butli coli pełnokalorycznej, do nakazania chodzenie przez miesiąc do pracy bez makijażu.
W końcu stanęło na wypiciu pół litra wódki i trzech przysiadach. Długo protestowała wierzgając nogami i turlając się po podłodze. Esio nie mógł patrzeć na cierpienia ukochanej kobiety i prawie zmiękł, ale w końcu to zrobiła. Wszystkie trzy przysiady!
Obiecała też, że przygotuje mini poradnik dla panów za biednych na Walentynki, więc zostało jej wybaczone 😉

Wracając do owocnego okresu Świat kiedy miałam tyle wolnego czasu, że aż piszczałam z uciechy myśląc o tych wszystkich sprawach, które ponadrabiam.

A więc (wiem, że zdania nie zaczyna się od „a więc”, ale chciałam podenerwować Dobrowolską, która jest grama nazi, o czym wam jeszcze nie pisałam) o to lista rzeczy niezwiązanych z przygotowaniem lub celebrowaniem Bożego Narodzenia, które dokonałam podczas dni wolnych:

Napisane strony magisterki: 0

Film nagrodzone Oscarem za najlepszy film, które obejrzałam:1,5 (zasnęłam w połowie Operacji Argo, nie traktujcie tego jako recenzji, bo film dobry, przynajmniej pierwsza połowa. Na drugiej mnie zmogło, bo opychałam się słodyczami i akurat w połowie filmu cukier zaczął spadać i zapadłam w śpiączkę słodyczową).
Ćwiczenia wykonane w ramach akcji „O k@#$a Sylwester się zbliża”: 1 (HA! Tu was mam! Nie spodziewaliście się tego po mnie! OK. Nie ma co kłamać. Nie ćwiczyłam tylko ponawoziłam trawnik na zimę, bo podobno trzeba, ale trwało to godzinę i było na świeżym powietrzu więc chyba się liczy.)
Kilogramy, które zgubiłam przed Sylwestrem: -3 (DLACZEGO!? Zgubione kilogramy na minusie dają dodatkowe kilogramy. Matematyka jest nieubłagana: dwa minusy dają plus)
Książki o Harrym Potterze, które przeczytałam: ok. 1 (zostało mi jeszcze 400 stron ostatniej, a chce skończyć w tym roku.)
Ubrania w szafie, które poukładałam zamiast je tam wrzucać „bo zaraz ktoś przyjdzie”: 2 (Dostałam od Mikołaja dwie pary nowych dresików do ćwiczeń, bo jako aktywna kobieta zażyczyłam ich sobie. Były już poskładane więc wystarczyło je położyć na półce.)Ilość godzin przeleżanych w piżamie na kanapie: ok. 43 (:D)
Notki napisane na bloga: 0 (Trudno się dziwić biorąc pod uwagę ile innych rzeczy musiałam zrobić!)
Po przejrzeniu tego podsumowania z wielkim optymizmem przystępuję do sporządzania listy postanowień noworocznych 😉
Jeżeli chodzi o pisanie notek i moje lekkie zaległości to Dobrowolska coś tam przebąkuje o sprawiedliwości i przysiadach. Mówi, że pół litra wódki mi daruje.