Kategorie
Blog

Nieogarnięta Pani Domu Poleca: Parówki na bogato

Dziś parówki w wersji burżujskiej – w cieście francuskim.
Ponieważ poziom mojego nieogarnięcie wyklucza samodzielne stworzenie ciasto francuskiego korzystam z gotowców. Przetestowałam już kilka różnych gotowych ciast francuskich. Zdarzyło mi się nawet szarpnąć na te droższe i najlepsze okazało się to z Biedronki. Zawsze mam w zapasie z jedno lub dwa opakowania w domu, bo jest to coś co ratuje mi dupę, gdy mam niezapowiedzianych lub zapowiedzianych, ale zapomnianych gości. Uwielbiam karmić ludzi własnymi wytworami, więc podawanie samych chipsów nie wchodzi w grę.
parówki
Pomysł na parówki mam od mojej mamy. W zależności od okazji robię je w dwóch rozmiarach: mini, dla gości i maxi dla mnie i Pysia.
W wersji maxi kroje ciasto na cztery prostokąty. Na środek wyciskam ketchup albo sos meksykański z Biedronki, kładę parówkę, kilka pasków sera i zawijam w ciasto. Układam na blaszce, na pacierze do pieczenia, tak aby miejsce zawinięcia było od spodu. Blachę wkładam do piekarnika nagrzanego do 220oC.
Piekarnik musi być nagrzany i to koniecznie do minimum 200 stopni! Inaczej ciasto nie wyrośnie tak fajnie.
W wersji mini parówkę i ciasto kroję na mniejsze kawałki i zawijam bardziej fikuśnie.
W wersji maxi parówki potrzebują ok. 10-12 minut, a w wersji mini 8-10.
Danie jest proste i świetnie sprawdza się jako dodatek do pseudozupy 😉
W tym miejscu chciałbym pozdrowić Dobrowolską, która nie je parówek (sic!), ale i tak ją kocham. :*