Kategorie
Blog

Nie bądź wegetarianinem w sklepie mięsnym, czyli role społeczne w praktyce

“Udaje kogoś innego.”

“Przy nich nie jest sobą.”

“Dwulicowa rura miedziana.”

Tak często spotykamy się z przypadkami, gdy wydaje się nam, że kogoś znamy, a potem nagle widzimy go w innym środowisku, w innej sytuacji i jakbyśmy dostali węgorzem po twarzy i okazuje się, że nic a nic nie wiedzieliśmy o tej osobie. Czy to znaczy, że ta osoba udawała przed nami kogoś innego czy teraz udaje? Zagwozdka na miarę tego kto był ojcem Smerfika.

A może, a właściwie to całkiem prawdopodobnie, wszystkie wersje tej osoby są prawdziwe? Jest takie pojęcie “role społeczne”, które tłumaczy dlaczego można być jednocześnie pierdołą w domu i profesjonalistą w pracy. Z grubsza chodzi o to, że w życiu mamy przypisane różne role: rodzica, dziecka, pracownika, sąsiada itd. i z każdą z nich wiążą się pewne normy zachowań, oczekiwań i pewne nasze zachowania. W każdej z ról, jak aktorzy, zaczynamy przybierać przypisane do nich zachowania. Grając te role wcale nie przestajemy być sobą, tylko dostosujemy się do otoczenia czy okoliczności. Przecież kobieta, która w domu jest troskliwą matką, nie będzie w ten sam sposób zachowywała się w stosunku do podwładnych i pytała czy zjedli wszystkie warzywa. Co najwyżej może zapytać czy ktoś znów na kacu przyszedł, ale i to raczej nie z troską…

Ta sama osoba może nawet w podobnych okolicznościach zachowywać się inaczej np.: taki student-pracownik. Gdy pójdzie negocjować ocenę to zapewne użyje taktyki “na pandę” wchodząc w rolę studenta, a gdy pójdzie negocjować podwyżkę przedstawi rzeczowe argumenty chowając pandę do pandemonium (Tak wiem, że pandemonium to nie jest miejsce, w którym trzyma się pandy, ale Dobrowolska, która ma obsesje na punkcie wcinaczy bambusa twierdzi, że to niedopatrzenie). W różnych okolicznościach nasz dzielny pracujący student zagra inna role i dalej będzie sobą.

Czasem role jakie gramy są niespójne, np. prezes firmy, poważny człowiek, który jednym spojrzeniem mrozi spóźnionych pracowników i przed śniadaniem podejmuje ze 3 decyzje o kluczowym znaczeniu dla firmy, w roli męża nie potrafi kupić mleka jak mu żona wyraźnie na karteczce nie napisze ile procent tłuszczu ma mieć. I on też ciągle jest tą sama osobą. Jak żona, która na co dzień jest księżniczką, a w sypialni dzi…ką kotką 😉 Nie wszystkie role jakie gramy w życiu jest łatwo pogodzić. Nie w każdym środowisku można grać je tak samo, Wreszcie jest jeszcze nasza osobowości, która nie zawsze pasuje do wszystkich scenariuszy.

role społeczne

Mam sporo znajomych, których rodzice lub partnerzy to wojskowi lub marynarze. I często słyszałam o ojcach, mężach, którzy po tygodniach lub czasem miesiącach spędzonych po za domem, żyjąc według skrupulatnych zasad, które są niezbędne w czasie służby nie potrafili się odnaleźć w chaosie domowym. Nie wychodzili z roli. Bo jak to? Po tym ułożonym co do milimetra życiu wracają do domu a tam: dzieci szaleją, kaszka i, w skrajnych wypadkach, kupa lata po ścianach. Jak ma się w tym odnaleźć pan wykrochmalony kołnierzyk? Jak wejść w rolę ojca, który zetrze ze ściany ekskrementy syna, i z uśmiechem na twarzy nakarmi go, nie przejmując się, że pies przykleił się do kanapy przez kaszkę. Nie jest łatwo.

Ważne żeby grać te role społeczne, które chcemy i tak jak chcemy. W oczach mojej mamy zawsze będę pierdołą, która nie umie posmarować chleba masłem żeby się nie zaciąć, a w oczach znajomych osobą, która w kilka minut potrafi zrobić wymyślny obiad z przystawkami z niczego. W obu rolach się jednak odnajduję i w obu jestem sobą. Mama lubi mnie karmić, zwłaszcza od kiedy „poszłam na swoje”. W ten sposób okazuje troskę. Podejrzewam, że jakieś przyszłe, ewentualne dzieci, które u niej zostawię będę odbierać kwadratowe. Tak jak znajomi wychodzący ode mnie po obiedzie, który przeciągnął się do kolacji, bo przecież nagotowałam na pułk wojska, to nie może się zmarnować. Zabawne. Nawet nie zauważyłam kiedy weszłam w rolę mojej mamy i zaczęłam z pasją tuczyć wszystkich, którzy się nawiną.

Całą zabawa z rolami jakie przyjmujemy w życiu polega na dwóch sztuczkach: pozostaniu sobą i umiejętności łączenia ról. Pierwsze polega na tym żeby zachować zasady moralne i wyznawane wartości w niezmienionej formie. Jeżeli nie jest to możliwe to najlepiej zrezygnować z roli, która się z nimi kłóci. Bo potem mamy sprzedawcę na stacji benzynowej, który chowa gumki przed klientami, albo wegetarianina, który pracuje w mięsnym. Co do łączenia ról, to trzeba nie tylko umieć być marynarzem na statku i tatą w domu, ale czasem oboma jednocześnie. Nie można oczywiście popadać w skrajności Jak Cersei Lannister z Gry o Tron, która łączy rolę siostry, kochanki i królowej zołzy w jednym i to w relacjach z tym samym mężczyzną. Nie warto też skupiać się na jednej roli, bo potem ciężko od niej uciec jak Rysiowi z Klanu od mycia rączek.
Wystąpili:
Majka jako Blogerka
Majka jako żona Pysia
Majka jako córka pierdoła
Majka jako Ogarnięta Pani Domu
Majka jako Siewca Absurdu
i wiele innych