Kategorie
Blog

Jak zwracać uwagę na błędy i przyjmować uwagi, by nie wyjść na buca

Dziś drażliwy temat dotyczący zwracania uwagi na błędy.

Czasem widzimy albo słyszymy jak nasz znajomy lub ulubiony bloger (w Waszym wypadku blogerka;) ) popełnia kompromitujące błędy, czy to ortograficzne, czy gramatyczne, czy jakiekolwiek inne. Co w takiej sytuacji robić?

Odruchowo chcemy poprawić taką osobę, ale czy jest to słuszne działanie?

Tak.

Sztuką jest jednak zrobić to w taki sposób, żeby nie wyjść na Grammar Nazi lub zwykłego buca.
Zwracanie uwagi w trakcie rozmowy

Jeżeli miało to miejsce w rozmowie, to co do zasady lepiej drugiej osoby nie poprawiać, zwłaszcza gdy w rozmowie uczestniczy więcej osób. Można to zrobić ewentualnie później w cztery oczy, ale to zależy od stopnia zażyłości pomiędzy danymi osobami. Gdy nasza znajomość jest na najwyższym stopniu przyjaźni – tym gdzie wyzwiska są oznaką czułości i wzajemnej sympatii – możemy zwrócić uwagę. Zwłaszcza, gdy zrobimy to w subtelny sposób, używając pełnych miłości słów w stylu: „Przynajmniej to nie to samo, co bynajmniej ty tępa dzido!”.

„Przynajmniej to nie to samo, co bynajmniej ty tępa dzido!”

Click To Tweet

W mniej zażyłych układach zwracanie uwagi w rozmowie, nieważne jak delikatną formę przyjmie, sprawi, że wyjdziesz na mądralę w stylu Rossa z „Przyjaciół” (dla młodszych czytelników: w stylu Teda z „Jak poznałem wasza matkę”).
Błędy w tekstach pisanych

Co z teksami pisanymi?

W rozmowie prywatnej obowiązują te same zasady, co w rozmowie twarzą w twarz. Jednak w publicznych wpisach sprawa ma się inaczej. Gdy ktoś kompromituje się wpisem (czyli popełnił błąd, który wywołuje facepalm u przeciętnego czytelnika, a nie, gdy zrobił drobną literówkę lub pogubił się interpunkcji), a stopień znajomości jest bliski, możemy zwrócić uwagę w PRYWATNEJ wiadomości. Wytykanie błędów w komentarzach pod tekstem, czy to na Facebooku, czy na blogu, jest jak machanie przed ludźmi flaga z napisem „Jam Ci ortograficzny buc!”. Nie zawsze mamy jednak możliwość napisania do danej osoby, wtedy piszemy publicznie. Najlepiej zrobić to w zabawny sposób, ale trzeba mieć pewność, że popełniający błędy ma poczucie humoru, i że nie kończy się ono na jego znajomości słownika. Gdy nie jesteśmy tego pewni, odpuśćmy.

Jeżeli uznaliśmy, że błąd jest na tyle duży, że nie możemy patrzeć jak ktoś, kogo darzymy sympatią się ośmiesza (bo to powinna być motywacją przy zwracaniu uwagi na błąd – chęć ochrony kogoś przed wstydem, a nie podreperowanie naszego ego), to piszemy do tej osoby wiadomość. W przypadku zażyłości na poziomie „tępych dzid” nie ma problemu, piszemy wprost i problem z głowy. Gdy poziom znajomości nie pozwala na użycie pełnej uczuć wrzuty, która osłodzi ból związany z wytknięciem błędu, treść wiadomości powinna być prosta i swobodna: „Hej, masz mały, błąd w tekście, pisze się tak, a nie tak. Popraw, zanim hieny rzucą się na Ciebie w komentarzach.”.

Nie wysyłamy linków do słownika języka polskiego, nie kopiujemy treści wykładu na ten temat znanego profesora, nie podsyłamy artykułu szydzącego z takich błędów.
A gdy nam wytkną błąd?

Oczywiście reakcje na zwrócenie uwagi mogą być różne. Ktoś może się obrazić, zacząć debatować itd., Jeżeli reakcja będzie negatywna, lepiej się wycofać i olać wszelkie kolejne błędy. Nieważne jakby żenujące były.

Jakie jest w takim razie właściwe zachowanie, gdy ktoś nam zwrócił uwagę?

bledyJeżeli zrobił to zgodnie z powyższymi zasadami w wiadomości prywatnej, to po prostu podziękujmy i poprawmy błąd. Gdy ktoś zrobił to w publicznie lub w bucowaty sposób, to po prostu podziękujmy i poprawmy błąd. A jak ktoś zrobił to w szyderczy sposób, ośmieszający nas bardziej niż sama pomyłka? Po prostu podziękujmy i poprawmy błąd. To jedyna słuszna reakcja. Nie próbujmy bronić się tekstami „piszę z telefonu” czy „moja klawiatura nie ma polskich znaków”. Głupio jest popełniać błędy, ale jeszcze głupiej nie umieć się do nich przyznać i poprawić.

Nie da się ukryć, że błędy mi się zdarzają. Niestety niektóre z nich trafiają tutaj. Najczęściej są to głupie literówki wynikające z tego, że najbardziej lubię pisać pod wpływem chwili. Pomysły na teksty zbieram i kolekcjonuje wcześniej, ale treść często powstaje tuż przed opublikowaniem – na żywca. Dzięki temu czuję, że są świeże i oddają emocje, które wywołuje we mnie opisywany temat. Po za tym moja klawiatura nie ma polskich znaków 😀 Co jakiś czas wracam do starych tekstów i przeglądam, czy gdzieś nie schował się jakiś błąd, a czasem dostaję sygnał od kogoś znajomego, że coś wypatrzył. W takich wypadkach dziękuję i poprawiam:)