Kategorie
Blog

Gnijąca Panna Młoda

Zwykle nie mam czasu się stroić, bo jestem życiowym nieogarem i staram się spać tak długo jak tylko mogę, najczęściej to jeszcze dłużej. Efekt tego jest taki, że zakładam na siebie to co jest pogniecione na akceptowalnym poziomie i co jestem w stanie znaleźć (o tym, że musi być czyste chyba nie muszę wspominać?). Ponieważ jednak zawsze marzyłam o tym żeby być suką niczym Blair Waldorf, a mój uroczy charakter mi nie pozwolił zrealizować tej ambitnej fantazji, muszę od czasu do czasu wystroić się jak najgorsza zołza. Po za tym jakbym zarzuciła całkowicie strojenie się Pyś miałby pełne prawo czuć się oszukany i żądać wymiany mnie na inną, bardziej ogarniętą. Staram się osiągnąć równowagę pomiędzy wielkimi swetrami, które muszę nosić w pracy z racji panującej tu temperatury, połączonymi z ciepłymi praktycznymi buciorami, a szpilkami i dekoltami eksponującymi mój mizerny biust.

Na uczelnię często wybieram się w stanie mega nie ogara, który znowu zaspał na autobus i musiał ubrać to co leżało na podłodze pomiędzy sypialnią, a drzwiami wyjściowymi. Ostatnio, z racji pierwszego zjazdu i tego, że odrosły mi trochę włosy i nie wyglądam już jak hipsterska Kleopatra, postanowiłam się wystroić. Wymagało to przygotowania ubrania dzień wcześniej albo chociaż zlokalizowania odpowiednich elementów odzieży. Co do wyboru stroju postanowiłam się poradzić Pysia:
Ja: – Pyś, jakbyś był mną i chciał się wylaszczyć na uczelnię to wybrałbyś spódniczkę czy sukienkę? I którą?

Pyś: – Spodnie dziubasku, wybrałbym spodnie i majtki z golfem.

Nie wiem po co go pytałam, bo jego porady zwykle są męskie, czyli z punktu widzenia kobiety do dupy. Chociaż po dwóch latach wspólnego mieszkania już zaczyna łapać, że facet nie powinien udzielać odpowiedzi jaką uważa za słuszną, a takiej, jaką partnerka jego zdaniem uważa za słuszną.

Kiedyś wybieraliśmy się na jakaś kulturalną popijawę w lecie i miał mi pomóc wybrać strój. Poradził mi żebym ubrała tę niebieską sukienkę, w której mój tyłek wygląda zajebiście. Po dłużej chwili udało mi się ustalić, że chodziło mu o zieloną, wełnianą tunikę… Cóż, najważniejsze, że zapamiętał, że mój tyłek wygląda w niej dobrze, a reszta to szczegóły.

W kwestii małego wyjaśnienia: kulturalna popijawa to taka domówka, gdzie ludzie uważani przez nastolatków za dorosłych piją wino zamiast wódki, jest jedzenie i nikt nie rzyga w trakcie imprezy. A co się dzieje po imprezie to już inna kwestia.

Co do wyglądu i stroju, to w związku warto przestrzegać kilku zasad:

1. Jak kobieta pyta czy wygląda: grubo, źle, zbyt zielono czy cokolwiek przyjdzie wariatce do głowy w danej chwili zawsze najpierw należy odpowiedzieć „nie” (chyba że pytanie dotyczyło pozytywnej cechy) a POTEM spojrzeć. Właściwa kolejność jest niezwykle istotna! Dlaczego? Polecam obejrzeć odcinek „Przyjaciół”, w którym Ross i Rachel tłumaczą to Chandlerowi (chyba 3 odcinek 3 sezonu).

2. Jeżeli byłaś laską/ciachem jak zaczynaliście się spotykać to nie bądź bezczelna/bucem chociaż trochę nią/nim zostań po wyrwaniu drugiej połówki. Zmiany są oczywiście nieuniknione, ale serio tłumaczenie, że ta druga osoba powinna cię kochać pomimo dodatkowych 50 kilogramów i całkowitego zaniedbania jest po prostu nie fair.

3. Nie oczekujcie, że partner będzie w domu popitalał wystrojony, jak na pierwszej randce. Dresy, brudne T-shirty i dziurawe bokserki to norma. Trzeba jednak zachować umiar i w ramach kompromisu np. nosić jego T-shirty i nie zakładać stanika. Ten prosty trik sprawi, że nawet niechlujny strój nabierze w oczach partnera swoistego uroku.

Najważniejsze to zrozumieć, że nie zawsze jesteśmy w stanie wyglądać jak bohaterowie serialu „Miłość na bogato” (z Dobrowolską jesteśmy wielkimi fankami!), ale nie jest to powód żeby sobie odpuścić i całkowicie przestać się starać dla tej drugiej osoby. Zaniedbać się w związku to tak trochę jak strzelić z liścia tej drugiej osobie, mówiąc: „jesteś zbyt denny/denna żeby mieć ładną dziewczynę/chłopaka”.