Kategorie
Blog

Film, którego się boję

Gdy katole (to taki odpowiednik katolickich kiboli) obawiali się nadejścia pogańskiego święta zwanego Halloween ja obawiałam się premiery filmu Gra Endera.
Film został nakręcony na podstawie mojej ulubionej książki, o tym samym tytule. Przeczytałam ja pierwszy jeszcze w liceum, a potem wracałam kilka razy. Przeczytałam całą serię o Enderze, chociaż nie udało mi się do tej pory dorwać do bocznej serii cienia. Już jej nie wydają, w antykwariatach nie ma, a na allegro osiąga ceny nie do przyjęcia przez mój portfel. Niestety wydawnictwo Prószyński i S-ka nie myśli o wznowieniu, pomimo tego że do nich pisałam w tej sprawie, podsuwając ceny z Internetu. Może teraz zmieni zdanie, jeżeli film okaże się sukcesem.
Wracając jednak do moich lęków. Czytając ta książkę pierwszy raz modliłam się żeby nigdy nie powstał film na jej podstawie. Nie wierze, że tę historie można przedstawić chociaż w połowie tak dobrze jak w książce. Dlatego boję się iść do kina. Przeglądam recenzje, które niby są dobre, ale nie wiem czy pisały je osoby, które czytały książkę.
Z mojego doświadczenia wynika, że ekranizacje czy adaptacje zawsze są kilka poziomów gorsze niż ich książkowe pierwowzory. Wyjątków ze świecą szukać: Harry Potter, Szkoła uwodzenia i podobno Gra o tron (jeszcze nie czytałam, ale Esio obiecał, że mi pożyczy jak oddam mu jego trylogie Millenium).
Pewnie w końcu się przemogę i obejrzę Grę Endera, ale nie w kinie. Wolę zaszyć się w domu żeby w razie czego nakryć głowę kocem albo wyłączyć program, jeżeli poczuję się urażona poziomem filmu albo różnicami z oryginałem.