Kategorie
Blog

BANGARANG! – Nie zrozumiesz, bo to slang

Ostatnio przeczytałam książkę. Nie pierwszą, nie ostatnią w życiu. Właściwie to dwie w 4 dni. Też nic nadzwyczajnego, bo jestem uzależniona od słowa drukowanego i pochłaniam go rocznie sporo: od dzieł epokowych, po całkowity chłam, głownie oscylując gdzieś wokół fantastyki. Ot, takie zboczenie.

Tym razem jednka było inaczej. Nie dość, że książka mnie wciągnęła, jak pralka pojedyncze skarpetki, to jeszcze całkowicie i bezapelacyjnie zdetronizowała moją, dotychczas, ulubioną książkę: Grę Endera.

Fabuła, która gdzieniegdzie się przedpłata pomiędzy, z pozoru, oderwanymi od siebie historiami wciąga, a same jej założenia urywają łeb sprawiając, że człowiek nie może się skupić na świątecznym obiedzie u mamy (bo w takich właśnie okolicznościach dowiedziałam się o książce od mojego starszego brata, któremu zawdzięczam pociąg do fantastyki).

A więc (Dobrowolska spadaj z tym swoim grama-nazizmem, jak będę miała ochotę zacząć akapit od “a więc”. to zacznę!) fabuła:

Wyobraźcie sobie Nibylandię, gdzie Piotruś Pan wraz grupą chłopców i uroczą wróżką Dzwoneczkiem, wiodą pełne wesołych przygód życie. I właśnie tu wkracza Jakub Ćwiek, autor, “Chłopców” o których mowa, i robi totalną rozpierduchę z naszego disnejowskiego wyobrażenia o Piotrusiu Panie i Zagubionych Chłopcach, i ich życiu w Nibylandii.

chłopcyĆwieka miałam już przyjemność poznać dzięki serii „Kłamca”, która też mnie wciągnęła, chociaż dopiero dwie części zaliczyłam (musiałam zrobić przerwę na Grę o Tron żeby przeczytać całą sagę zanim ruszą z nowym sezonem serialu). Wracając jednak do fabuły “Chłopców”, to co byście powiedzieli gdyby się okazało, że Piotrusiowi odbiło i Zagubieni Chłopcy musieli uciekać z Nibylandii wraz z Dzwoneczkiem, która ich wychowała na nieprzewidywalnych, wiecznie niedojrzałych członków gangu motocyklowego? No właśnie, lekki blow mind.

Chłopcy lubią rozróby, zaliczać panienki, chlać i nie boją się niczego. Z wyjątkiem mamy, bo ta trzyma ich żelazną ręką i to za jaja. Nie będę streszczać w jakie kolejne, i kolejne, i kolejne tarapaty się pakują, bo zakaz spojlerowania powinien być według mnie 11 przykazaniem. Pozachwycam się jednak postaciami jakie udało się stworzyć Ćwiekowi. Cała siódemka (Dzwoneczek plus sześciu Zagubionych Chłopców) jest nieźle powalona. Jednak najbardziej przypadł mi do gustu duet Kędziora i Milczka. Kędzior jest najbardziej niefrasobliwy z całej gromady (co by nie powiedzieć popier…ny) i gdybym zamiast Dzwoneczka była jego matką to pewnie miałabym wklęsłą twarz od ciągłego robienia face plam po każdym jego wyczynie. Milczek z kolei, jest uroczym niemową, który ciągle coś zalicza i bynajmniej nie chodzi mi o wpadki. Ma najlepsze teksty, a jego dialogi z Kędziorem są niezapomniane (tak, niemowa ma najlepsze teksty).

Dotychczas ukazały się dwie części, ale autor zapowiedział kolejną. Nie mogę się już jej doczekać, częściowo żeby się przekonać, jak potoczą się dalsze losy Dzwoneczka i Zagubionych Chłopców i jak skończy się główny wątek, ale głównie dlatego, że tęsknie za ich wulgarnym słownictwem, skłonnością do bijatyk, pijatyk i tą cudowną niedojrzałością i za Dzwoneczkiem, która próbuje to wszystko ogarnąć w uroczej koszulce z napisem “Lepiej we mnie uwierz, dziwko” (zamówiłam sobie taką na stronie tess-shirt.pl i nie mogę się doczekać kiedy przyjdzie).

Jeżeli jeszcze nie przeczytaliście „Chłopców” to nadróbcie to w ekspresowym tempie, a jak już czytaliście to. :